"Stała na dziedzińcu cała w płomieniach". Marysia marzyła o sztuce, zmarła po wybuchu na uczelni
Wykładowczyni i rektor Akademii Sztuki w Szczecinie stanęli przed sądem w związku z wybuchem, w którym śmierć poniosła studentka Marysia.
Marysia przyszła w niedzielę dokończyć swoją pracę. Była na pierwszym roku grafiki artystycznej, kochała sztukę. Kilkadziesiąt później stała na dziedzińcu uczelni, cała w płomieniach. Wykładowczyni próbowała ją ratować.
Bezpieczeństwo na uczelni
W tle tragedii znajdują się niesprawna wentylacja, prowizoryczny palnik oraz publiczna wypowiedź rektora sprzed zdarzenia, który przyznał, że budynek nie spełnia norm BHP.
— Nie ma dnia, żebym nie myślała o Marysi — mówi Marta K. W dłoniach trzyma kartki z notatkami. Ręce jej się trzęsą, a głos łamie.
Proces
Mijają ponad trzy lata od dnia wybuchu. Dziś przed sądem odpowiedzialność ponoszą kobieta prowadząca zajęcia oraz rektor uczelni. Sędzia odnotował w protokole, że oskarżona płacze.
Studentka zmarła po miesiącach walki o życie. Jej rodzina wciąż szuka sprawiedliwości w tej tragicznej sprawie.