
Ciało młodej kobiety wyłowione z Wisły. Prokuratura wszczęła śledztwo
Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie wyłowionego z Wisły ciała młodej kobiety. Znaleziono przy nim dokumenty, które mogą wskazywać na tożsamość 13-letniej Roksany Jurczyszyn, która zaginęła 10 października.
Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie wyłowionego z Wisły ciała młodej kobiety. - Wszczęto je z artykułu 155. Kodeksu karnego, czyli nieumyślnego spowodowania śmierci - wyjaśniła Marzena Kiełek-Łopińska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.
Rzeczniczka potwierdziła, że przy zwłokach znajdowały się dokumenty z danymi zaginionej Roksany Jurczyszyn, czyli legitymacja szkolna i karta bankomatowa, a także klucze z breloczkiem ze zdrobnionym imieniem „Roxi”.
To pozwala domniemywać, że być może to będzie ciało tej dziewczynki - dodała.
Trudna identyfikacja
Zaznaczyła jednak, że tożsamość zmarłej nie została jeszcze ustalona. - Ono jest na tyle w dużym rozkładzie, że identyfikacja po twarzy nie jest tutaj możliwa - powiedziała Kiełek-Łopińska.
Prokurator w oparciu o to, co zastał na miejscu zdarzenia, przyjął, że są to zwłoki o tożsamości nieznanej.
W związku z tym we wtorek prokurator powołał biegłego, który przeprowadzi sekcję zwłok.
Poszukiwania rodziców
Policja udała się do rodziców 13-latki z informacją, że zwłoki zostały ujawnione w okolicach Mostu Świętokrzyskiego, czyli w miejscu, gdzie po raz ostatnia była widziana ich córka.
13-letnia Roksana zaginęła 10 października. Po raz ostatnia widziana była, gdy wyszła z domu, mówiąc rodzicom, że idzie do koleżanki. Gdy rodzice sprawdzili lokalizację na aplikacji, dziewczyna zapewniła, że wróci za 10 minut, po czym telefon został wyłączony.
Daniel Dymiński, ojciec zaginionego od 3,5 roku Krzysztofa, który od dawna przeczesuje Wisłę w poszukiwaniu syna, znalazł w tej rzece już dziewięć ciał. Tym razem pomógł w poszukiwaniach Roksany.