Afera senatora Tomasza Lenza. Prokuratura drąży, kto ujawnił nieprawidłowości
Prokuratura w Bydgoszczy bada, kto był informatorem dziennikarzy w sprawie marcowego zabiegu syna senatora KO Tomasza Lenza, który odbył się poza standardową procedurą.
Nie milkną echa marcowej wizyty ówczesnego senatora KO Tomasza Lenza z synem w szpitalu w Aleksandrowie Kujawskim. W środę Wirtualna Polska przekazała informacje z prokuratury, która skupiła się na ustalaniu, kto był informatorem dziennikarzy.
Nieprawidłowy zabieg
Zabieg został wykonany poza standardową procedurą, bez kolejki, z udziałem ordynatora chirurgii i anestezjologa, którzy pełnili dyżur na różnych oddziałach. Senator stwierdził, że informacje te uderzają „nie tylko w niego, ale i w rodzinę, dobro oraz poczucie bezpieczeństwa ich małoletniego syna”.
Władze KO podjęły decyzję o jego wykluczeniu z partii. Kontrolę w szpitalu przeprowadził NFZ, nakładając na placówkę karę w wysokości 134 tys. zł.
Śledztwo w sprawie informatora
We wrześniu na przesłuchanie został wezwany dyrektor szpitala Mariusz Trojanowski. Po złożeniu zeznań miał on zostać zobowiązany do wydania swojego telefonu komórkowego, gdyż kontaktował się z reporterem WP. Prokuratura najprawdopodobniej wcześniej analizowała bilingi telefoniczne.
Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy potwierdziła zabezpieczenie telefonu, jednak nie ujawniła szczegółów prowadzonych czynności. Redakcja WP podnosi, że takie działania mogą naruszać zasady ochrony źródeł dziennikarskich.
Dwa śledztwa
Równolegle prowadzone jest drugie śledztwo dotyczące samych nieprawidłowości przy zabiegu syna senatora. Znacznie większą aktywność prokuratura wykazuje jednak przy poszukiwaniu informatorów niż przy wyjaśnianiu okoliczności samej sprawy.