
Burza wokół prokuratury w sprawie senatora Lenza. Politycy żądają wyjaśnień
Prokuratura zabezpieczyła telefon dyrektora szpitala w Aleksandrowie Kujawskim, podejrzewanego o przekazanie dziennikarzowi informacji o zabiegu syna senatora Tomasza Lenza. Politycy zwracają uwagę na ryzyko naruszenia tajemnicy dziennikarskiej.
Śledczy zabezpieczyli telefon dyrektora szpitala w Aleksandrowie Kujawskim, który wcześniej kontaktował się z dziennikarzem opisującym nieprawidłowości w placówce. Prokuratura prowadzi postępowanie w sprawie ujawnienia informacji o zabiegu syna senatora Tomasza Lenza.
Według ustaleń Wirtualnej Polski śledczy próbują ustalić, kto przekazał reporterowi informacje dotyczące zabiegu syna Lenza. Gdy redakcja odmówiła ujawnienia swoich źródeł, prokuratura podjęła czynności wobec jednej z osób kontaktujących się z dziennikarzem.
W czerwcu śledczy zwrócili się do redakcji z pytaniem o źródło informacji wykorzystanych w kwietniowej publikacji. Dziennikarze odmówili jego ujawnienia, powołując się na tajemnicę dziennikarską.
We wrześniu dyrektor szpitala Mariusz Trojanowski został przesłuchany w charakterze świadka. Według Wirtualnej Polski prokurator zażądał od niego wydania telefonu, a w postanowieniu wymieniono nazwisko i numer telefonu reportera.
Prokuratura Okręgowa w Bydgoszczy potwierdziła zabezpieczenie urządzenia, które zdaniem śledczych mogło być wykorzystane do przekazania informacji. Zapewniła jednocześnie, że nie sprawdzano bilingów samego dziennikarza.
Redakcja Wirtualnej Polski stanowczo zaprotestowała przeciwko tym działaniom, wskazując na ryzyko ujawnienia informacji objętych tajemnicą dziennikarską.
Będę to badał
Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek zapewnił, że nie wiedział o działaniach śledczych dotyczących źródeł informacji dziennikarza Wirtualnej Polski. Zapytany przez reportera WP, czy wiedział o sprawdzaniu połączeń i poszukiwaniu informatorów w sprawie senatora Tomasza Lenza, przyznał, że dowiedział się o tym z mediów.
Takiej informacji nie miałem, więc muszę przyznać, że ja się dowiaduję o tym z mediów. Ja jestem też zwolennikiem rozdzielenia funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego - odpowiedział.
Żurek zaznaczył, że prokurator generalny nie jest informowany o wszystkich postępowaniach i czynnościach prowadzonych przez śledczych. Jednocześnie zapowiedział, że przyjrzy się działaniom prokuratury w tej konkretnej sprawie.
Ja się tej sprawie przyglądam od momentu, kiedy pojawiła się ta informacja i będę na ten temat rozmawiał z prokuraturą, będę badał, czy i jakie środki zastosowano - powiedział.
Minister odniósł się również do kwestii ochrony źródeł informacji i tajemnicy dziennikarskiej, podkreślając, że jako były sędzia zna znaczenie tych gwarancji.
Są takie fundamenty: tajemnica obrońcy, tajemnica spowiedzi, tajemnica dziennikarska. Ja bym chciał, żeby demokratyczne państwo szanowało przestrzeganie właśnie tych tajemnic. Ale jak jest w tej konkretnej sprawie? Muszę to sprawdzić - podsumował Żurek.
Do ustaleń Wirtualnej Polski odniosła się przewodnicząca klubu parlamentarnego Lewicy Anna Maria Żukowska. Polityczka publicznie zażądała wyjaśnień od prokuratora generalnego.
Panie Prokuratorze Generalny, będzie jakiś komentarz w tej sprawie? To niedopuszczalna ingerencja w niezależność dziennikarską i próba ręcznego sterowania postępowaniem. Należy pilnie ustalić kto jest za to odpowiedzialny
Panie Prokuratorze Generalny @w_zurek, będzie jakiś komentarz w tej sprawie? To niedopuszczalna ingerencja w niezależność dziennikarską i próba ręcznego sterowania postępowaniem. Należy pilnie ustalić kto jest za to odpowiedzialny - pisała na platformie X, jeszcze przed wypowiedzią ministra.
Jeszcze ostrzej działania śledczych oceniła Marcelina Zawisza z Partii Razem. Zarzuciła prokuraturze próbę zdobycia informacji chronionych tajemnicą dziennikarską bez zgody sądu.
Prokuratura bez uzyskania zgody sądu chce zdobyć informacje chronione tajemnicą dziennikarską! Skandal!
Prokuratura bez uzyskania zgody sądu chce zdobyć informacje chronione tajemnicą dziennikarską! Skandal! - stwierdziła, przypominając, że podobne działania prokuratury kierowanej przez Zbigniewa Ziobrę spotkałyby się z protestami obecnych partii rządzących.
No i pytanie czy prokurator generalny i minister sprawiedliwości w jednym wiedział o takich działaniach i czy były na polityczne zlecenie, bo sprawa dotyczy senatora Lenza z KO. Reakcja lub jej brak da nam odpowiedź na to pytanie - napisała posłanka.
Do krytyki działań prokuratury dołączył również poseł Koalicji Obywatelskiej Roman Giertych. Polityk odniósł się do wpisu dziennikarza Szymona Jadczaka, który zarzucił śledczym próbę dotarcia do źródeł informacji Wirtualnej Polski w sprawie Lenza.
Pierwszy raz podaję dalej wpis Jadczaka. Bo ma rację. Tajemnica adwokacka, tajemnica spowiedzi i tajemnica dziennikarska są święte. I warto aby prokuratura o tym pamiętała.
Kolejne głosy krytyki pojawiły się również ze strony Katarzyny Kotuli z Lewicy oraz Aleksandry Owcy z Partii Razem.
Mam nadzieję, że prokuratura będzie z równym zaangażowaniem i równie skutecznie, natychmiastowo działać w sprawie wycieku danych pacjentki, która potrzebowała aborcji w szpitalu we Wrocławiu - napisała Kotula na platformie X.
Aparat państwa bez żenady używany jak psy spuszczone z łańcucha partii rządzących - stwierdziła polityczka Razem.
Głos w sprawie zabrał również adwokat Bartosz Lewandowski, znany m.in. z reprezentowania Zbigniewa Ziobry. Prawnik zwrócił uwagę na znaczenie tajemnicy dziennikarskiej i porównał ją do tajemnicy obrończej.
Tajemnica dziennikarska należy do kluczowych tajemnic gwarantujących, że państwo jest w ogóle zaliczane do cywilizowanych państw demokratycznych. Podobnie jak tajemnica obrończa
Lewandowski wskazał również, że gdyby podobne działania wobec osoby kontaktującej się z dziennikarzem podejmowały inne władze, sprawa mogłaby wywołać reakcję międzynarodowych organizacji dziennikarskich i instytucji zajmujących się ochroną praw człowieka.
Wątpliwości dotyczące działań prokuratury wyraził także Konrad Siemaszko z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. W rozmowie z Wirtualną Polską zwrócił uwagę, że ochrona tajemnicy dziennikarskiej nie ogranicza się wyłącznie do urządzeń należących do reporterów.
Na pewno jest to działanie, które dotyka tajemnicy dziennikarskiej i które z tego powodu wiąże się ze szczególnymi gwarancjami - ocenił prawnik.
Sąd jest tutaj gwarantem zachowania ochrony tajemnicy, która co prawda nie jest bezwzględna, może w pewnych szczególnych okolicznościach być uchylona, ale za każdym razem musi to podlegać kontroli sądowej - wyjaśnił.
Według Siemaszki, jeśli śledczy wiedzą, że zabezpieczany telefon może zawierać korespondencję objętą tajemnicą dziennikarską, powinni zastosować odpowiednią procedurę przewidzianą w Kodeksie postępowania karnego. Ekspert wskazał przy tym na konieczność uprzedniej kontroli sądowej dostępu do chronionych informacji.