Atak na największą saudyjską rafinerię. Ceny szybują
Sprzymierzeni z Iranem jemeńscy Huti poinformowali, że zaatakowali pociskiem największą rafinerię ropy naftowej w Arabii Saudyjskiej. W środę ceny ropy naftowej wzrosły o ponad 1 procent.
Wtorkowy atak na rafinerię w Arabii Saudyjskiej, której zdolność przerobowa wynosi około 550 tys. baryłek dziennie, wywołał reakcję na rynkach energetycznych. W środę baryłka ropy West Texas Intermediate kosztowała ok. 101,5 dolara, a Brent była wyceniana po około 111 dolarów za baryłkę.
Analitycy ING zaznaczają, że inwestorzy wciąż wyceniają większe prawdopodobieństwo ponownej eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie. Rynek czeka również na jasność co do kolejnych działań prezydenta Donalda Trumpa wobec Iranu.
Jeśli do zakończenia wyborów nie dojdzie do kolejnych ataków na Iran, może to wystarczyć, aby premia za ryzyko zaczęła spadać
Zapasy ropy w USA
Dla cen surowca istotne są informacje o spadku zapasów ropy w Stanach Zjednoczonych. Według danych Amerykańskiego Instytutu Naftowego (API) w tygodniu zakończonym 23 października zapasy zmniejszyły się o 2,03 mln baryłek.
Inwestorzy oczekują teraz na oficjalny cotygodniowy raport amerykańskiej Agencji Informacji Energetycznej (EIA). Publikacja, zaplanowana na późniejszą część dnia, powinna dostarczyć dokładniejszych danych na temat sytuacji na rynku paliw w USA.
OPEC+ i rosyjski eksport
Uwaga rynku skupia się również na zaplanowanym na niedzielę spotkaniu przedstawicieli OPEC+. Według osób zaznajomionych ze sprawą producenci zrzeszeni w sojuszu mają pozostawić grudniowe cele produkcyjne bez zmian.
W większości z siedmiu kluczowych państw OPEC+ - Arabii Saudyjskiej, Rosji, Iraku, Kuwejcie, Algierii, Kazachstanie i Omanie - wydobycie pozostaje poniżej ustalonych limitów. Dodatkowym czynnikiem wpływającym na sytuację podażową może być ograniczenie rosyjskiego eksportu w przyszłym miesiącu.