W Warszawie zatrzymano podejrzanego o sabotaż na zlecenie Rosji. To obywatel Ukrainy
Funkcjonariusze CBSP zatrzymali w Warszawie 25-letniego Artema S., obywatela Ukrainy, podejrzanego o udział w sabotażu na terenie Rumunii.
Mężczyzna został zatrzymany w mieszkaniu w warszawskim Ursusie. Jego aresztacja jest związana z pożarem, który wybuchł we wrześniu w zakładach należących do państwowego koncernu Romarm w Braszowie w Rumunii. Ogień strawił halę o powierzchni tysiąca metrów kwadratowych.
Według śledztwa Artem S. pełnił w grupie sabotażowej funkcję związaną z przygotowaniem operacji. Jego zadaniem było rozpoznanie obiektu oraz zapewnienie finansowania przedsięwzięcia. Podejrzany ma zostać przekazany władzom rumuńskim na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania.
Szerzy się dywersja
Sprawa z Rumunii wpisuje się w szerszy kontekst podejrzeń o sabotaż w Europie. W minionych tygodniach w Niemczech zatrzymano dwóch obywateli Turcji podejrzewanych o podpalenie stacji Starlink w Woli Krobowskiej na Mazowszu. Infrastruktura ta jest kluczowa dla przesyłu internetu z Polski na Ukrainę.
Za tym aktem dywersji stały rosyjskie służby.
Kolejny przypadek dywersji
ABW poinformowała o skierowaniu do sądu aktu oskarżenia wobec 28-letniego obywatela Białorusi Vitalija S. Mężczyzna jest podejrzany o przygotowanie podpalenia magazynu w Chełmie. Miał otrzymać wynagrodzenie w kryptowalutach, a do kontaktu wykorzystywał komunikator Telegram.
Prokuratura zarzuciła mu przygotowanie do kwalifikowanego przestępstwa szpiegostwa oraz posiadanie środków odurzających. ABW wykryła przygotowania do podpalania, zanim doszło do realizacji planu.