Europa jest przeregulowana? "Mamy prawo wymagać od firm więcej"
Prof. Charl de Villiers z Uniwersytetu w Auckland opowiada się za podatkami od nadzwyczajnych zysków koncernów, argumentując, że Europa nie powinna rezygnować z regulacji pod presją konkurencji.
Europejska polityka regulacyjna, w tym podatkowa, powinna być utrzymana w celu zapewnienia sprawiedliwości społecznej, nawet jeśli napotyka na opór międzynarodowych firm. Ekspert uważa, że to Chiny i USA powinny dostosować swoje systemy, a nie Europa, i wskazuje na szansę na globalne rozwiązania w kontekście postępu sztucznej inteligencji.
Podatek od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych wprowadzony przez polski rząd po ataku USA i Izraela na Iran budzi kontrowersje. Decyzja ta nawiązuje do podobnych obciążeń stosowanych przez wiele państw po pandemii COVID-19 i kryzysie energetycznym z 2022 roku.
Prof. Charl de Villiers, specjalista ds. rachunkowości ESG, uważa, że zyski osiągane w sposób niezależny od decyzji zarządu firmy nie powinny być traktowane jako wynik jej działalności. Według eksperta, część tych nadzwyczajnych zysków, uzyskanych kosztem reszty społeczeństwa, powinna zostać przeznaczona na cele społeczne.
Część z tych dodatkowych zysków, uzyskanych kosztem reszty społeczeństwa, można więc przeznaczyć na coś, co będzie dla społeczeństwa korzystne.
Definicja nadzwyczajnego zysku
Prof. de Villiers podkreśla, że definicja nadzwyczajnego zysku nie jest stała i zależy od okoliczności społecznych. Kluczowe jest, aby zyski nie wynikały z decyzji biznesowych, ale z zdarzeń zewnętrznych, na które przedsiębiorstwo nie miało wpływu.
W Polsce wpływy z podatku od nadzwyczajnych zysków mają częściowo pokryć koszty obniżki cen paliw. Ekspert jednak nie jest przekonany, że to jest najlepsze wykorzystanie środków, preferringując pomoc osobom najbardziej potrzebującym lub budowę szpitali.
Firmy i organizacje reprezentujące je argumentują, że takie podatki negatywnie wpływają na ich zdolność finansową do inwestowania, co w dłuższej perspektywie szkodzi gospodarce. Prof. de Villiers uważa jednak, że opodatkowaniu podlega tylko część zysku niezwiązana z decyzjami zarządu, więc firmy nadal mają powody do rozwoju.
Konkurencja i globalizacja
Dyskusja o podatkach od nadzwyczajnych zysków ma szerszy kontekst, dotyczący złożoności współczesnych realiów gospodarczych i możliwości arbitrażu podatkowego. Firmy często wykorzystują niejednoznaczne przepisy i paneuropejską działalność z Irlandii, korzystając z tamtejszych niskich podatków.
Prof. de Villiers odrzuca argument, że Europa powinna zrezygnować z regulacji, które nie obowiązują w USA czy Chinach. Według eksperta, to właśnie te kraje powinny się zmienić, a Europejczycy muszą znaleźć sposób, aby chińskie i amerykańskie firmy przestrzegały tutejszych reguł gry.
Ideałem byłyby jednolite w skali świata zasady opodatkowania przedsiębiorstw, z minimalnym podatkiem CIT propagowanym przez OECD jako pierwszym krokiem. Prof. de Villiers wierzy, że globalne porozumienie w kwestii podatków jest możliwe, podobnie jak porozumienie klimatyczne z Paryża.
Ryzyko dla podatków w erze sztucznej inteligencji
Prof. de Villiers ostrzega, że postęp w rozwoju sztucznej inteligencji może doprowadzić do rewolucji podatkowej. W skrajnym scenariuszu niektóre przedsiębiorstwa w ogóle nie będą potrzebowały pracowników, ale będą kontrolowały środki produkcji, osiągając ogromne zyski.
W takim świecie firmy te w większości państw nie będą płaciły żadnych podatków, nawet pośrednio, od wynagrodzeń pracowników, a ich zyski trafią do wąskiego grona właścicieli. Jedynym rozwiązaniem będzie wtedy bardzo wysokie opodatkowanie takich przedsiębiorstw i rozdzielanie wpływów między wszystkie kraje, w których uzyskują przychody.