
Zakręcają kurek z podwyżkami. Nie licz na lepsze zarobki, rynek pracownika hamuje
Zaledwie 25,7 proc. polskich firm planuje podnieść wynagrodzenia w najbliższym kwartale, a średnia planowana podwyżka wynosi tylko 4,4 proc.
Jeśli planujesz wizytę w gabinecie szefa z wnioskiem o podwyżkę, przygotuj się na twarde lądowanie. Z najnowszego raportu NBP wynika, że polskie firmy zaciągają hamulec ręczny. Zaledwie co 4. przedsiębiorstwo w kraju zamierza w najbliższym czasie podnieść płace, a oferowane stawki są dalekie od oczekiwań.
Spadają oczekiwania
Średnio 4,4 procent – tyle wynosi dziś przeciętna planowana podwyżka w polskim biznesie. To wynik wyraźnie poniżej wieloletnich standardów. Pracodawcy przestają licytować się na stawki, bo presja płacowa gwałtownie opada, a zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw niemal stanęło w miejscu.
Czas, kiedy pracownik mógł wejść do gabinetu przełożonego z listą roszczeń i niemal z automatu otrzymać 10 czy 15 procent podwyżki, dobiegł końca. Zamiast licytacji na wynagrodzenia wchodzimy w fazę chłodzenia rynku.
Tendencje zatrudnienia
W drugim kwartale zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw niefinansowych wzrosło o symboliczne 0,1 proc. rok do roku (wobec 0,7 proc. w pierwszym kwartale). Co bardziej wymowne: aż 46,8 proc. przedsiębiorstw zmniejszyło stan zatrudnienia, podczas gdy zwiększenie liczby etatów zadeklarowało 42,1 proc. podmiotów.
Mówiąc wprost: w Polsce więcej firm redukuje załogi, niż tworzy nowe miejsca pracy. Słabnie również sama presja płacowa. O ile jeszcze rok temu pracownicy masowo żądali rekompensat drożyzny, o tyle w trzecim kwartale nacisk na wzrost wynagrodzeń odczuwało 61,4 proc. firm.
Nowe wyzwania biznesu
Koszty pracy jako główny powód podwyżek cen wskazuje już tylko 20,4 proc. firm. Biznes ma na głowie rosnące koszty zaopatrzenia, drożejące surowce oraz nieprzewidywalne rachunki za prąd i gaz. Skalę tego obciążenia opisywaliśmy w analizie Polska ma prawie najdroższy prąd w Europie, rachunki pokazują brutalną prawdę.
Pracownicy stracili oręż, który pozwalał im na negocjowanie lepszych warunków. Biznes po prostu rozkłada kosmetyczne korekty płac na raty, unikając jak ognia skokowego pompowania kosztów stałych.