Pat w Izraelu. "Netanjahu zrobi wszystko, by utrzymać władzę"
Wybory parlamentarne w Izraelu zakończyły się patem - żadna z koalicji nie zdobyła większości mandatów w Knesecie. Partia premiera Benjamina Netanjahu wygrała wybory, ale bez możliwości samodzielnego rządzenia.
Według badań exit poll po wyborach parlamentarnych w Izraelu, żadna z koalicji nie zdobyła większości 61 mandatów w Knesecie. Partia premiera Benjamina Netanjahu - Likud - wygrała wybory, uzyskując od 24 do 27 mandatów. Na drugim miejscu znalazła się opozycyjna partia Jaszar byłego szefa Sztabu Generalnego Sił Obronnych Izraela Gadiego Eizenkota, która może liczyć na od 20 do 23 mandatów.
Blok popierający Netanjahu może liczyć na 50 mandatów, podczas gdy formacje opozycyjne mogą mieć 52-53 mandaty. Rekordowo wysokie wyniki odnotowały partie arabskie - Zjednoczona Lista i Ra'am, które razem mogą mieć 17-18 mandatów.
Pat polityczny
Jak mówi Wirtualnej Polsce dziennikarz Zbigniew Parafianowicz, wyniki wskazują na utrwalenie pata w izraelskiej polityce. Triumf Likudu to jednak sygnał akceptacji dla polityki premiera.
Netanjahu zrobi wszystko, żeby utrzymać władzę, bo ostatnia rzecz, o której marzy, to jest komisja śledcza do wyjaśnienia przyczyn 7 października czy stylu prowadzenia przez Izrael wojen
Scenariusze
Parafianowicz wskazuje, że szalę przechylić mogłyby partie arabskie, jednak taki scenariusz jest wątpliwy, ponieważ żadna siła polityczna izraelska nie chce z nimi współtworzyć koalicji.
Analityk spodziewa się, że Netanjahu, aby poprawić swój wynik, będzie dążył do kontynuacji wojny - w Gazie lub przeciwko Iranowi. To jednak scenariusz ryzykowny z punktu widzenia międzynarodowego, mogący prowadzić do dalszej niestabilności na Bliskim Wschodzie i wysokich cen surowców.
Nie należy jednak oczekiwać szybkich decyzji Netanjahu. Premier będzie musiał odczekać na nadchodzące wybory do Kongresu w USA, aby nie robić problemów Donaldowi Trumpowi, z którym budował sojusz podczas kampanii. Po tych wyborach sytuacja może się jednak zmienić.