Skip to main content
Amerykanie największymi ofiarami wojny z Iranem. Polacy daleko za liderami drożyzny

Amerykanie największymi ofiarami wojny z Iranem. Polacy daleko za liderami drożyzny

Rzeczpospolita
27 paź 2026, 13:11Prasa
Oryginał
3 min czytania

Od czasu rozpoczęcia ataków USA i Izraela na Iran pod koniec lutego, świat zapłacił dodatkowe 468 mld dol. za olej napędowy i benzynę.

Dodatkowe koszty na paliwa odpowiadają wzrostowi wydatków o około 60 dol. na każdego mieszkańca Ziemi. Wyniki te opierają się na analizie fińskiego Centrum Badań nad Energią i Czystym Powietrzem (CREA), które porównało ceny w okresie styczeń-luty, przed zakłóceniami w transporcie przez cieśninę Ormuz, z cenami na stacjach od początku marca do chwili obecnej.

„Pomimo bycia największym globalnym producentem ropy naftowej, to Stany Zjednoczone poniosły dodatkowe koszty w wysokości 471 dol. na osobę, co jest najwyższym kosztem spośród wszystkich krajów” – podkreśla Lauri Myllyvirta, autor raportu CREA.

Wśród 20 krajów z najwyższym skokiem kosztów paliw, USA przodują w każdym zestawieniu. W przypadku Amerykanów jest to 471 dol. na osobę więcej na amerykańskich stacjach paliw. Najwyższe koszty autor raportu tłumaczy „wyjątkowym zużyciem ropy w Ameryce, wynikającym z dużego uzależnienia od nieefektywnych, spalających ropę pojazdów prywatnych oraz powolnego odchodzenia od benzyny i oleju napędowego”.

Globalne koszty wojny

Na poziomie krajowym największy rachunek poniosły Stany Zjednoczone – 160 mld dol., co stanowi jedną trzecią całości. Na kolejnym miejscu znalazły się Chiny z 54 miliardami dolarów i Kanada z 17 mld dol. Ceny oleju napędowego wzrosły zazwyczaj o jedną trzecią, a wzrost cen odnotowano w 149 z 169 krajów. Benzyna podrożała o ponad jedną piątą, jej ceny wzrosły w 148 z 170 krajów.

W Polsce rynek zapłacił o 4,9 mld dol. więcej za paliwa, co dało 17 miejsce wśród 20 państw o najwyższych kosztach zakupów. Jak podkreśla autor raportu – ceny paliw wzrosły z dwóch powodów: wzrostu cen ropy naftowej i niedoboru mocy rafineryjnych.

Moc rafineryjna zmniejszyła się, ponieważ zakłócenia w ruchu w Ormuz i irańskie ataki na rafinerie zamknęły rynek dla rafinerii w Zatoce Perskiej, a celne ukraińskie kontrataki na Rosję zmniejszyły poważnie przerób w tym kraju.

Amerykański paradoks

Zaskakujące stwierdzenie raportu: „Stany Zjednoczone produkują więcej oleju napędowego niż potrzebują i muszą eksportować nadwyżki, aby wyprodukować wystarczającą ilość benzyny i innych paliw na rynek krajowy. Dlaczego? Ponieważ w USA proporcje różnych paliw produkowanych w procesie rafinacji można zmienić tylko w bardzo ograniczonym zakresie”.

Ponieważ Stany Zjednoczone potrzebują rynku międzynarodowego, aby wchłonął on nadwyżkę produkowanego oleju napędowego i uczynił rafinację opłacalną, nie mogą izolować się od międzynarodowych cen paliw rafinowanych. Pytanie, które się tu nasuwa, brzmi: po co w takim razie Biały Dom sprowadza olej napędowy z Rosji? Na to raport nie odpowiada, podobnie jak urzędnicy Białego Domu.

To naraża obecnie amerykańskie gospodarstwa domowe, kierowców ciężarówek i rolników na szoki na globalnym rynku paliw. Kierowcy z USA, którym udało się przesiąść na pojazdy elektryczne, teraz czerpią z tego korzyści, odnotowując wzrost kosztów ładowania jedynie o 17 dol. od początku marca

Elektromobilność jako ratunek

Kraje, które zużywają obecnie mniej paliwa niż wcześniej, złagodziły ten cios. Niższe zużycie od 2023 r. pozwoliło Chinom zaoszczędzić około 10,8 mld dol., czyli prawie jedną piątę dodatkowego rachunku. Niemcy zaoszczędziły 3,7 mld dol. (43 dol. na osobę), a Dania 73 dol. na osobę.

„Z kolei w Danii zużycie benzyny i oleju napędowego systematycznie spadało w ostatnich latach, a rok 2026 kontynuował ten trend. Pojazdy wyłącznie elektryczne stanowiły 81 proc. sprzedaży nowych aut w pierwszych ośmiu miesiącach 2026 r., odnotowując 41 proc. wzrost sprzedaży rok do roku” – podkreśla CREA.

Stany Zjednoczone pozostają daleko w tyle za wiodącymi gospodarkami świata pod względem przechodzenia na zelektryfikowany transport. Udział pojazdów elektrycznych typu plug-in w sprzedaży nowych aut wyniósł w USA 7,3 proc. w pierwszych ośmiu miesiącach roku, w porównaniu np. z 57 proc. w Chinach, 32 proc. w UE i 98 proc. w Norwegii.

Kierowcy w USA, którzy zdecydowali się na tę zmianę, teraz zbierają tego owoce. Przeciętny kierowca pojazdu elektrycznego w USA od początku marca poniósł jedynie 17 dol. wzrostu kosztów ładowania, podczas gdy kierowca samochodu z silnikiem benzynowym zapłacił o 440 dol. więcej za paliwo.

Z.ai
Article written by AI
Z.ai GLM-4.5-FlashFree
Free AI articles150 of 150
No limit after signing in with Telegram