"Dzień sądu" nad Netanjahu. Wybory, które mogą wstrząsnąć polityką Izraela - WP Wiadomości
Dziś w Izraelu odbywają się wybory parlamentarne, pierwsze od dnia rzezi dokonanej przez Hamas w październiku 2023 r., która zamordowała 1200 cywilów.
Największe szanse na zwycięstwo mają Likud premiera Netanjahu oraz Yashar! na czele z byłym szefem sztabu Gadi Eisenkoten. Przedwyborcze sondaże wskazują na wyrównany wynik, ale żadna z partii nie zdobędzie samodzielnej większości w 120-osobowym Knesecie. Do utworzenia rządu potrzebne będzie zbudowanie koalicji, co zapowiada trudne negocjacje.
Rzeź 7 października
Kampania wyborcza skupia się na masakrze dokonanej przez Hamas 7 października 2023 r. Cztery tysiące bojowników przedarło się na terytorium Izraela, używając ładunków wybuchowych, buldożerów, paralotni i motorówek. Dokonali rzezi 1200 cywilnych obywateli i porwali 251 zakładników.
Eisenkot, mimo że nie pełnił funkcji rządowych, natychmiast udał się do kwatery głównej Sił Obronnych Izraela. Jego doświadczenie jako szefa sztabu było kluczowe w pierwszych godzinach ataku. Premier Netanjahu jednak zignorował jego rady, skupiając się na totalnym zniszczeniu Hamasu.
Wojna i jej konsekwencje
Wojna w Gazie, która miała według Netanjahu doprowadzić do „całkowitego zwycięstwa”, trwa już trzy lata. Zginęło ok. 75 tys. Palestyńczyków, a prawie dwa miliony zostały przesiedlone. W lipcu Izrael odrzucił plan pokojowy proponowany przez Radę Pokoju.
Eisenkot, który od początku uważał, że priorytetem powinno być uwolnienie zakładników, został zignorowany. Zrezygnował z członkostwa w gabinecie wojennym, a w 2025 r. założył ugrupowanie Yashar!, które dosłownie oznacza „prosty” i oddaje poczucie moralnej integralności.
Według sondaży, tuż przed ciszą wyborczą partie anty-Netanjahu mogły liczyć na ok. 52–55 mandatów, a blok pro-Netanjahu na ok. 49–51 mandatów. Masakra cywilów z 2023 r. była kluczowym tematem dla 68 proc. Izraelczyków.
Rywalizacja liderów
Netanjahu, który rządził Izraelem przez ponad piętnaście z ostatnich dwudziestu lat, ciąży na nim zarzuty korupcyjne i nakaz aresztowania wydana przez Międzynarodowy Trybunał Karny za zbrodnie wojenne. Jego kampania opiera się na wywoływaniu lęku i przedstawianiu siebie jako jedynego lidera zdolnego wyprowadzić Izrael z kryzysu.
Eisenkot, traktowany przez wielu jako mąż stanu, unika patosu i stawia na konkret. Jego kampania opiera się na 10-punktowym programie, który przewiduje przywrócenie bezpieczeństwa, jedności i demokratycznych instytucji. Krytycy nazywają go „Mr Nobody” (Pan Nikt), ale wielu widzi w nim nadzieję na zmianę.
– Gadi Eisenkot ma dwa atuty – śmieje się prof. Assaf Sharon. – Po pierwsze, nie jest Netanjahu, po drugie, stanowi jego totalne przeciwieństwo. W Izraelu nie mamy już podziału na prawicę i lewicę. Jesteśmy podzieleni na dwa obozy: „Tylko Bibi” kontra „Każdy, tylko nie Bibi”.