
Szykuje się na trzęsienie ziemi w NBP. Adam Glapiński przejmuje stery - Super Biznes
Prezes NBP Adam Glapiński osobiście objął kontrolę nad dwoma kluczowymi departamentami banku, co jest znaczącym przetasowaniem w strukturze.
Z najnowszego schematu organizacyjnego Narodowego Banku Polskiego wynika, że prezes Adam Glapiński przejął bezpośredni nadzór nad departamentami Edukacji i Wydawnictw oraz Finansów. Do tej pory odpowiedzialny za nie był wiceprezes Adam Lipiński, którego kadencja kończy się 4 listopada 2026 roku.
To ciche, ale znaczące przetasowanie w strukturze banku centralnego ma bezpośredni związek z nadchodzącymi zmianami personalnymi, które mogą doprowadzić do kryzysu w zarządzie NBP.
Paraliż grozi bankowi centralnemu
Problem polega na tym, że obecny zarząd NBP liczy dokładnie sześć osób, co stanowi absolutne minimum wymagane przez ustawę o NBP. Gdy 4 listopada Adam Lipiński zakończy kadencję, w zarządzie pozostanie tylko pięć członków.
Taka sytuacja uniemożliwi legalne funkcjonowanie organu i podejmowanie decyzji, co zagraża stabilności kluczowej instytucji państwa odpowiedzialnej za politykę pieniężną i wartość złotego.
Odejście jednego wiceprezesa w 2026 roku spowoduje, że zarząd banku skurczy się poniżej wymaganego prawem minimum 6 członków.
Polityczny impas na najwyższym szczeblu
Rozwiązanie problemu leży na stole od dawna, ale blokuje je polityczny spór. Członków zarządu NBP powołuje prezydent na wniosek prezesa banku, jednak taka decyzja wymaga kontrasygnaty premiera.
Prezydent Karol Nawrocki już w październiku przekazał do rządu wnioski o powołanie czterech nowych osób do zarządu, ale wnioski te od miesięcy czekają na podpis premiera. Bez jego zgody nie można uzupełnić składu zarządu, a czas upływa nieubłaganie.