Skip to main content
231 czy 228 mandatów? Jedna lista Tuska na granicy większości

231 czy 228 mandatów? Jedna lista Tuska na granicy większości

WP Wiadomości
27 paź 2026, 10:41Portale
Oryginał
4 min czytania

Wspólna lista Koalicji Obywatelskiej, Nowej Lewicy, PSL i Polski 2050 mogłaby zdobyć 231 mandatów w Sejmie, co daje jej najmniejszą możliwą większość, wynika z sondażu OGB dla Stan360.

Wspólna lista Koalicji Obywatelskiej, Nowej Lewicy, PSL i Polski 2050 mogłaby zdobyć 231 mandatów w Sejmie, co daje jej najmniejszą możliwą większość, wynika z sondażu OGB dla Stan360.

Drugi sondaż, United Surveys by IBRiS dla portalu Wirtualna Polska, daje tej koalicji 228 mandatów, czyli trzy za mało do większości. Wyniki obu badań są zgodne: wspólny start opłaca się, ale nie daje pewnej władzy.

Oba sondaże pokazują, że koalicja jest na granicy większości. W badaniu OGB wspólna lista otrzymuje 44,33 proc. głosów, co daje 231 mandatów w 460-osobowym Sejmie. W sondażu dla WP wynosi ona 39,4 proc. i daje 228 mandatów.

Zjednoczenie się opłaca, ale nie daje pewnych rządów. Bez wspólnej listy obóz rządzący wyraźnie przegrywa. Z nią walczy o pojedyncze mandaty, a różnica między wynikami obu badań mieści się w zwykłym błędzie przeliczenia głosów na mandaty.

Prawica ma więcej głosów, ale płaci za podziały. W obu badaniach cztery partie prawicowe zbierają razem więcej głosów niż koalicja. Startując z czterech osobnych list, tracą jednak mandaty.

Pomysł jednej listy całej koalicji wrócił po tym, jak Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz odeszła z rządu i z kierownictwa Polski 2050. Partia, która w 2023 r. tworzyła z PSL Trzecią Drogę, dziś w sondażach prawie się nie liczy, a ludowcy osobno nie przekraczają progu.

W ostatnich tygodniach dwie pracownie sprawdziły, czy wspólny start dałby obozowi Donalda Tuska kolejną kadencję. Według sondażu OGB wspólna lista dostaje 44,33 proc. głosów. PiS ma 23,92 proc., Konfederacja 12,26 proc., Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna 11,59 proc., a Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego 5,13 proc. Partia Razem z wynikiem 2,77 proc. nie wchodzi do Sejmu.

Taki wynik daje wspólnej liście 231 mandatów, czyli dokładnie tyle, ile potrzeba do większości w 460-osobowym Sejmie. Nie ma żadnego zapasu. Dzieje się tak, mimo że partie prawicowe zbierają razem prawie 53 proc. głosów. Łukasz Pawłowski z OGB tłumaczy to rozbiciem prawicy na cztery listy.

Rozwój Plus, który ledwo przekracza próg, dostaje za swoje 5 proc. tylko dziewięć mandatów. „To nowa sytuacja na polskiej prawicy” — mówi Pawłowski.

Pawłowski przyznaje jednak, że przy nieco słabszym wyniku wspólna lista miałaby około 227–228 mandatów. Koalicja musiałaby wtedy przeciągnąć kilku posłów z innych ugrupowań. Właśnie taki wynik pokazuje sondaż dla Wirtualnej Polski.

W sondażu United Surveys by IBRiS dla WP na wspólną listę, nazwaną w badaniu Koalicją 15 października, chce głosować 39,4 proc. badanych. PiS ma 19,5 proc., Konfederacja 13,9 proc., partia Brauna 10,8 proc., a Rozwój Plus 5,5 proc. Razem z 4,1 proc. zostaje tuż pod progiem, a 6,8 proc. ankietowanych nie wie, na kogo zagłosuje.

Po przeliczeniu na mandaty wspólna lista ma 228 posłów. PiS ma 103 mandaty, Konfederacja 67, partia Brauna 48, a Rozwój Plus 14. Prawica ma razem 232 mandaty, o jeden więcej, niż potrzeba do większości. Gdyby partie koalicji startowały osobno, różnica byłaby dużo większa: KO i Lewica miałyby 217 mandatów, a prawica 243.

Na pierwszy rzut oka oba sondaże mocno się różnią: 44,3 proc. dla wspólnej listy u OGB i 39,4 proc. w badaniu dla WP. Wynika to jednak głównie ze sposobu podawania wyników. OGB pokazuje tylko głosy osób zdecydowanych, a sondaż dla WP liczy także tych, którzy nie wiedzą, na kogo głosować.

Po odjęciu niezdecydowanych oba badania dają podobny obraz: prawica ma około 53 proc., a wspólna lista 42–44 proc.

Różnią się szczegóły, które przy takim wyniku decydują o władzy. W sondażu dla WP Razem jest bliżej progu i zabiera koalicji więcej głosów. Rozwój Plus ma tam 5,5 proc. i 14 mandatów, a nie 9. Pracownie inaczej też przeliczają głosy na mandaty.

Kalkulator prof. Jarosława Flisa, z którego korzysta WP, myli się zwykle o 3–5 mandatów. Oznacza to, że zarówno 231, jak i 228 mandatów to wynik, który może przechylić się w każdą stronę.

Oba badania zgadzają się w jednym: wyborcy Nowej Lewicy nie uciekają masowo do partii Razem. Według OGB zrobiłoby to 5 proc., według sondażu dla WP 9 proc. „Nie ma ucieczek” — mówi Pawłowski.

Badanie dla WP pokazuje za to, gdzie koalicja traci głosy. Wspólną listę poparłoby tylko 55 proc. wyborców PSL. Pozostali przechodzą na prawo: 21 proc. do partii Morawieckiego, 19 proc. do Konfederacji, a 5 proc. do PiS. Ponieważ wyborców PSL jest w próbie niewielu, te liczby trzeba traktować orientacyjnie.

OGB sprawdziła też drugi wariant, z dwiema listami: KO z PSL i Polską 2050 oraz wspólną listą Nowej Lewicy i Razem. Także on daje dokładnie 231 mandatów: 204 dla listy wokół KO i 27 dla Lewicy. Pawłowski uważa jednak, że ten scenariusz jest dziś mało prawdopodobny.

Do wyborów został rok, a oba sondaże pokazują ten sam układ. Bez wspólnej listy obóz Tuska przegrywa wyraźnie. Z nią walczy o pojedyncze mandaty z prawicą, która ma więcej głosów, ale jest podzielona. O tym, kto będzie rządził, może zdecydować kilku posłów.

Z.ai
Article written by AI
Z.ai GLM-4.7-FlashFree
Free AI articles150 of 150
No limit after signing in with Telegram