Bańka pękła. "Doszło do krachu"
Indeks CSI300 stracił około 20 proc. od czerwcowego szczytu, co oznacza koniec dwuletniej hossy na chińskiej giełdzie. Reuters wskazał, że w Chinach już doszło do krachu, podczas gdy światowe akcje spółek technologicznych balansują na krawędzi.
Spadki zakończyły trwającą dwa lata hossę na chińskiej giełdzie. Indeks CSI300, obejmujący największe spółki notowane w Chinach kontynentalnych, stracił około 20 proc. od czerwcowego szczytu. Dla porównania amerykański Nasdaq spadł o 6 proc. od rekordu ustanowionego trzy tygodnie wcześniej.
Przecena dotknęła również wielu inwestorów indywidualnych, którzy podczas wcześniejszej hossy masowo kupowali akcje. - Rynek akcji przerodził się później w szaloną, spekulacyjną hossę. A teraz widzimy, jak bańka pęka - powiedział Dong Baozhen, zarządzający funduszem inwestycyjnym z Pekinu.
Przecena firm związanych ze sztuczną inteligencją
Przecena szczególnie mocno uderzyła w firmy, które wcześniej przyciągały zainteresowanie inwestorów indywidualnych. Akcje producenta robotów Unitree straciły połowę wartości od sierpniowego debiutu giełdowego. Zainteresowanie ofertą było wówczas tak duże, że zapisy inwestorów indywidualnych przekroczyły liczbę oferowanych akcji około 8000 razy.
Producent pamięci CXMT stracił ponad jedną czwartą wartości w ciągu ostatniego miesiąca. Akcje firm półprzewodnikowych MetaX Integrated Circuits i Moore Threads Technology, które podczas ubiegłorocznych debiutów wzrosły odpowiednio o 700 i 400 proc., od lipca potaniały o połowę.
Według Goldman Sachs spółki związane ze sztuczną inteligencją odpowiadają za 42 proc. kapitalizacji chińskiego rynku akcji oraz 57 proc. obrotów akcjami notowanymi w Chinach kontynentalnych i Hongkongu.
Oznacza to, że przecena objęła znaczącą część rynku, na którym dużą rolę odgrywają inwestorzy indywidualni.
Paniczne obawy rynku
Reuters wskazał, że przecena nie miała jednej wyraźnej przyczyny. Według uczestników rynku do wyprzedaży przyczyniły się wysokie wyceny spółek, obciążenia podatkowe oraz obawy przed ograniczeniami dotyczącymi chińskiego sprzętu wykorzystywanego w zagranicznych centrach danych.
Akcje producentów komponentów optycznych Zhongji Innolight i Eoptolink Technology spadły o około 60 proc. od szczytów z czerwca i lipca. Jednym z powodów są działania Waszyngtonu zmierzające do zakazania tym firmom dostarczania sprzętu do amerykańskich centrów danych.
Pomimo przeceny chińskie spółki technologiczne pozostają wysoko wyceniane. Wskaźnik ceny do zysku dla indeksu STAR50 wynosi około 100, wobec blisko 250 w szczytowym momencie. Dla porównania analogiczny wskaźnik dla amerykańskiego Nasdaq 100 wynosi około 30. Inwestorzy obawiają się więc dalszych spadków.
To, co dzieje się obecnie, powstrzyma wiele firm próbujących wejść na giełdę
Pekin chce stabilizacji
Załamanie kursów komplikuje plany chińskich władz, które próbowały ograniczyć gwałtowne wahania notowań i stworzyć warunki do długotrwałych, stabilnych wzrostów. W tym celu zaostrzono nadzór nad transakcjami wykorzystywającymi dźwignię finansową oraz handlem wysokiej częstotliwości.
Chiński regulator rynku kapitałowego nie odpowiedział od razu na pytania przesłane przez Reutersa. Wcześniej jego przewodniczący Wu Qing spotkał się z uczestnikami rynku, aby omówić propozycje usprawnienia funkcjonowania giełdy.
Nie wszyscy analitycy uznają jednak spadki za zagrożenie dla długoterminowych reform. Według badań HSBC fundusze azjatyckie, mimo sprzedaży chińskich akcji w ostatnich trzech miesiącach, nadal utrzymują ponadprzeciętną ekspozycję na ten rynek.
Goldman Sachs umieścił Innolight i CXMT na zaktualizowanej liście rekomendowanych spółek związanych ze sztuczną inteligencją. Strateg BNP Paribas Securities William Bratton wskazywał natomiast na możliwości zakupowe dla ostrożnych inwestorów.
Nie ma wyjątków. Wszystkie bańki nieuchronnie pękają
Część zarządzających funduszami pozostaje sceptyczna. Wang Zhuo z Shanghai Zhuozhu Investment Management przewiduje, że chińscy producenci półprzewodników i dostawcy technologii związanych ze sztuczną inteligencją ostatecznie znajdą się pod podobną presją cenową jak inne firmy produkcyjne w kraju.


