Skip to main content
Wybory w Izraelu. Co, jeśli Netanjahu przegra? - WP Wiadomości

Wybory w Izraelu. Co, jeśli Netanjahu przegra? - WP Wiadomości

Google News Polska
27 paź 2026, 05:44Google News
Oryginał
3 min czytania

W piątek palestyńscy terroryści zabili w Hebronie dwóch izraelskich żołnierzy, co wywołało reakcję rządu Benjamina Netanjahu i zapowiedziało dalsze działania wojskowe. Wybory do Knesetu zaplanowano na cztery dni później.

Rząd Benjamina Netanjahu ogłosił, że atak w Hebronie był tylko pierwszym etapem „większej operacji terrorystycznej”. Premier zapowiedział blokadę Zachodniego Brzegu oraz odwet, w tym wyburzanie domów arabskich rodzin.

Wydarzenia te miały miejsce cztery dni przed wyborami do Knesetu, pierwszymi od masakry z 7 października 2023 roku. Netanjahu wystąpił przed kamerami w kamizelce kuloodpornej, prezentując wizerunek „męża opatrznościowego narodu”.

Prezes stara się uratować władzę przed utratą władzy, wykorzystując strach przed zagrożeniem ze strony Iranu i antysemityzmem. Jednak jego głównym rywalem jest Gadi Eizenkot, były dowódca sztabu generalnego.

Eizenkot, generał, weteran dwóch wojen w Libanie, budzi coraz większą sympatię i zaufanie. Jest postrzegany jako „człowiek z naszego podwórka”, uosobienie odwagi i patriotyzmu, mimo tragicznej historii rodzinnej.

Jego syn Gal zginął w wyniku wybuchu bomby w tunelu podczas operacji w Strefie Gazy, a polegli też dwaj bratankowie. To sprawia, że jest postrzegany przez wielu rodaków jako skromny i niekłamanie patriotyczny polityk.

Eizenkot byłby pierwszym premierem w historii o korzeniach północnoafrykańskich, mizrachi. W izraelskiej polityce do tej pory dominowali Żydzi aszkenazyjscy, wywodzący się z krajów europejskich.

Konkurencja w wyborach

Większość sondaży wskazuje na remis między obozem prawicy (Likud Netanjahu plus radykalniejsi pobratymcy) oraz centrolewicą, gdzie kluczową siłą jest partia Jaszar Eizenkota.

W Knesecie jest tylko 120 miejsc, więc prognozy często podają gotową liczbę mandatów dla obu bloków. Wyniki wahają się z dnia na dzień, co utrudnia przewidywanie, kto zostanie nowym szefem rządu.

Partie arabskie, mające zazwyczaj od kilku do kilkunastu deputowanych, są kluczowe dla utrzymania władzy. Jeśli obóz „anty-Bibi” miałby przejąć władzę, musiałby porozumieć się z nimi.

Dziś jednak nawet nieoficjalne wsparcie dla ewentualnego rządu Eizenkota nie wchodzi w grę. Po 7 października 2023 roku jakakolwiek kolaboracja z arabskimi frakcjami jest tematem tabu.

Eizenkot opowiada się za rozbudową osiedli żydowskich, co jest niezgodne z prawem międzynarodowym. Jego sojusznik, Naftali Bennett, chce formalnie anektować większość Zachodniego Brzegu i odrzuca koncepcję rozwiązania dwupaństwowego.

W ciągu ostatnich trzech lat nastroje w Izraelu przesunęły się mocno na prawo, a stosunek do arabskich obywateli i do „sprawy palestyńskiej” gwałtownie się pogorszył. To głównie dlatego Netanjahu nadal może liczyć na zachowanie premierostwa.

Karta bezpieczeństwa Netanjahu

Zaostrzanie retoryki wobec Palestyńczyków, propozycje wysiedleń i stwierdzenia, iż nie należy nikogo oszczędzać, przestały już kogokolwiek dziwić. Im brutalniej, tym głośniejszy aplauz elektoratu.

Dla Netanjahu i jego akolitów to też sposób na zagłuszenie spraw korupcyjnych, które toczą się przeciwko niemu, a przede wszystkim zarzutów o zaniedbania rządu i służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo przed 7 października 2023 r.

Prezes przez ostatnie trzy lata robił wszystko, żeby w Knesecie nie powstała komisja śledcza, która szczegółowo zbadałaby, kto zlekceważył lub zignorował sygnały wywiadowcze zwiastujące atak na kibuce.

Stąd konsekwentne pielęgnowanie wizerunku „Mr. Security”, straszenie irańską bombą jądrową i „drugim Holocaustem” oraz kreowanie obrazu szalejącego na całym świecie antysemityzmu.

W minioną niedzielę Netanjahu nagrał kolejny klip wyborczy z takim właśnie przesłaniem. Przypomniał w nim, że kilka dni wcześniej oficjalnego poparcia udzielił mu aktualny lokator Białego Domu: Donald Trump.

Mamy przed nami jeszcze tylko dwa lata kadencji Donalda Trumpa. Tymczasem Iran wznowił swój program nuklearny i dąży do eksterminacji naszego narodu. Prezydent USA stwierdził, iż jest gotów pomóc nam w likwidacji tego zagrożenia, ale wyłącznie we współpracy ze mną, ze swoim partnerem Benjaminem Netanjahu.

Benjamin Netanjahu, premier Izraela

Niemniej także tutaj trudno doszukać się różnic między Netanjahu a Eizenkotem. Ten drugi również mówi o „egzystencjalnym zagrożeniu” ze strony ajatollahów, a jego stosunek do Trumpa i relacje z Waszyngtonem będzie prawdopodobnie jedynie nieco bardziej pragmatyczny.

Tylko dlatego, że Trumpa i Netanjahu łączy wieloletnia przyjaźń, a Eizenkot owe relacje będzie musiał sobie dopiero ułożyć. Jeśli zostanie premierem.

Z.ai
Article written by AI
Z.ai GLM-4.7-FlashFree
Free AI articles150 of 150
No limit after signing in with Telegram