Reforma podatkowa. Senat odkręci sejmowe zmiany - Money.pl
Senat ma rozpatrzyć wtorkową ustawę podatkową, która może przywrócić pierwotne propozycje rządu, po tym jak Sejm wprowadził poprawki obniżające CIT dla dużych firm.
Parlament pracuje nad reformą podatkową przygotowaną przez resort finansów, która zakładała korektę progów podatkowych i wprowadzenie nowej stawki PIT 24 proc. dla przychodów od 130 do 150 tys. zł rocznie. Zmiany obejmowały też podwyższenie stawki CIT dla dużych firm z 19 do 22 proc.
Niespodziewanie jednak Sejm na posiedzeniu w ubiegłym tygodniu wprowadził znaczące poprawki, zgłoszone przez Ryszarda Petru i Janusza Kowalskiego. Zakładają one rezygnację z podwyżki CIT oraz coroczną waloryzację progów podatkowych od 2028 r. Ta pierwsza zmiana oznaczałaby spadek wpływów budżetu o 6,2 mld zł w 2027 r.
Odkręcanie zmian
Ustawa wyszła już z Sejmu i ma być rozpatrzona na wtorkowym posiedzeniu Senatu. Ministerstwo Finansów jest negatywnie nastawione do zmian wprowadzonych przez Sejm i planuje, by Senat przywrócił pierwotne brzmienie reformy.
Ministerstwo popiera przedłożenie rządowe. Z tego względu wyrażamy też nadzieję, że Senat dokona zmian w kierunku zgodnym z przedłożeniem rządowym
Szef senackiej komisji budżetu i finansów Kazimierz Kleina (KO) podkreśla, że zmiany sejmowe to pewna ulga dla osób lepiej zarabiających, ale koszt dla budżetu wyniósłby 6 mld zł.
Krytyka poprawek
Poseł Ryszard Petru ocenia, że podwyżka CIT to „złudne szacowanie” dodatkowych dochodów budżetowych, bo pieniądze nie wpłyną do budżetu ze względu na proste sposoby obejścia podatku. Waloryzacja progów miałaby obowiązywać dopiero od 2028 r., a jej koszt to odpowiednik dwóch miesięcy funkcjonowania programu „Ceny Paliw Niżej”.
Niestety za każdym razem, jak państwo nie ma pieniędzy, uderza się w polskie firmy, a zapomina się np. o zagranicznych big techach
Poseł Janusz Kowalski przekonuje, że polski biznes powinien bronić utrzymania 19-proc. stawki CIT dla polskich firm, podkreślając, że podwyżka uderzy przede wszystkim w polskie przedsiębiorstwa.
Ekonomiści o konsekwencjach
Ekonomista z UW dr hab. Michał Brzeziński ocenia, że poprawki Sejmu mają charakter destrukcyjny i pogarszają saldo finansów publicznych. W wersji rządowej projekt poprawiał saldo finansów publicznych o 1,5-5 mld zł rocznie, głównie dzięki podwyżce CIT dla największych firm.
W obecnej sytuacji to byłaby jakaś, nie chcę mówić, zbrodnia fiskalna, ale na pewno zła propozycja i dramatycznie pogarszające sytuację posunięcie
Po korektach Sejmu ustawa kosztuje finanse publiczne 6,2 mld zł w 2027 r. i 23,6 mld zł w 2030 r. Brzeziński podkreśla, że projekt w wersji sejmowej niekorzystnie rozkłada korzyści - dolna część społeczeństwa prawie nic nie zyskuje, a zyskuje wyższa klasa średnia.