Święczkowski reaguje na taśmy Pełczyńskiej-Nałęcz. "Wtedy musiałbym wyjaśniać" - Fakt
Ujawnione nagranie z wewnętrznego spotkania Polski 2050, na którym Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz krytykowała wybór Macieja Berka na sędziego TK, wywołało reakcję Bogdana Święczkowskiego. Prezes Trybunału Konstytucyjnego ocenił, że sprawa ta nie dotyczy jego osoby, dopóki sędzia nie złoży ślubowania.
Ujawnione nagranie z wewnętrznego spotkania Polski 2050, na którym Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz krytykowała wybór Macieja Berka na sędziego TK, wywołało reakcję Bogdana Święczkowskiego. Prezes Trybunału Konstytucyjnego ocenił, że sprawa ta nie dotyczy jego osoby, dopóki sędzia nie złoży ślubowania.
W nagraniu Pełczyńska-Nałęcz stwierdziła, że Berek jest politykiem, który bezpośrednio z rządu przeszedł do TK, mimo że partia domagała się jego odpolitycznienia. Zaznaczyła, że decyzja o wyborze sędziego niespełniającego formalnych kryteriów jest „smutną prawdą”.
Święczkowski zaznaczył, że sprawa dotyczyłaby go dopiero w momencie złożenia ślubowania przez Berka przez prezydenta. Wtedy musiałby próbować wyjaśniać kwestie w ewentualnym postępowaniu dyscyplinarnym.
Mnie jako prezesa TK w chwili obecnej ta rzecz nie dotyczy. Dotyczyłaby w momencie, w którym pan Berek złożyłby ślubowanie wobec pana prezydenta i objął urząd sędziego TK. Wtedy musiałbym próbować wyjaśniać te kwestie w ewentualnym postępowaniu dyscyplinarnym — stwierdził.
Święczkowski podkreślił, że obecnie nie zachodzi przesłanka, aby się bezpośrednio interesować sprawą, ponieważ Berek nie objął urzędu. Kwestionowanie doświadczenia zawodowego byłego ministra jest argumentem podawanym przez otoczenie prezydenta i część opozycji.