
To Tusk ukrył pod turbanem z Indii. Potrzebujemy pomocy azjatyckich gigantów
Donald Tusk z delegacją biznesową odwiedził Indie i Wietnam, by zwiększyć polski eksport i zdobyć kontrakty wartych miliardy dolarów.
Gdy media skupiały się na zdjęciach Donalda Tuska w tradycyjnym indyjskim turbanie, w Delhi i Hanoi toczyły się rozmowy o kontraktach wartych miliardy dolarów. Premier wraz z ministrem finansów Andrzejem Domańskim oraz reprezentantami blisko 100 polskich spółek technologicznych, kosmicznych i obronnych podjęli jedną z najważniejszych misji gospodarczych ostatnich lat.
Celem podróży było stworzenie nowych silników wzrostu dla polskiej gospodarki, która boryka się z ogromnym deficytem w handlu z azjatyckimi partnerami. Na każdego dolara zarobionego przez polski biznes w Wietnamie przypada aż czternaście dolarów płynących w drugą stronę.
Handlowa nierównowaga
W 2025 roku handel Polski z Wietnamem wyniósł 8,176 mld dolarów, z czego polski eksport stanowił zaledwie 527 mln dolarów, podczas gdy import osiągnął 7,649 mld dolarów. Efekt to deficyt na poziomie 7,122 mld dolarów.
Z Wietnamu kupujemy głównie elektronikę użytkową, smartfony, części komputerowe, odzież, obuwie i kawę. W drugą stronę eksportujemy wieprzowinę, drób, produkty chemiczne, leki, kosmetyki oraz maszyny rolnicze i górnicze.
Podobnie wygląda relacja z Indiami – importujemy substancje czynne do farmaceutyków, tekstylia i metale, wysyłając w zamian wyspecjalizowane urządzenia przemysłowe. Polska dąży do co najmniej podwojenia wymiany handlowej z Indiami do 2030 roku.
Zbrojeniowy przełom
Wietnam, przez dekady opierający swoje bezpieczeństwo na sprzęcie radzieckim i rosyjskim, rozpoczął gwałtowną dywersyfikację uzbrojenia. Rosyjski sprzęt jest przestarzały, a Kreml nie jest w stanie go serwisować, co grozi sankcjami ze strony USA.
Wietnamczycy są zainteresowani transporterami Rosomak, Krabami, obroną wybrzeża, niszczycielami min, amunicją oraz serwisem poradzieckich samolotów. Polska zbrojeniówka ma szansę wypełnić lukę po Rosji.
Prawdziwą stawką tej podróży jest walka o to, by polskie fabryki, stocznie i firmy technologiczne nie zostały zamknięte w europejskim zaścianku.
Technologia i współpraca
W Bengaluru delegacja promowała polskie technologie podwójnego zastosowania. Zainteresowanie wzbudził sektor kosmiczny, reprezentowany m.in. przez Creotech Instruments oraz ICEYE – potentata w dziedzinie mikrosatelitów radarowych.
Tusk przypomniał o locie polskiego astronauty Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego oraz Indusa Shubhanshu Shukli w misji Axiom-4, wskazując na potrzebę przeniesienia współpracy orbitalnej na grunt komercyjny.
Wietnam zapowiedział zniesienie wymogu wizowego dla Polaków i uruchomienie bezpośredniego połączenia lotniczego z Warszawy. Zwiększono też pulę wzajemnych stypendiów uniwersyteckich z 20 do 50.
Nowy prestiż
Wizyta w Indiach przyniosła kluczowy sukces w dziedzinie prestiżu międzynarodowego. Minister Andrzej Domański poinformował, że Indie oficjalnie poparły uczestnictwo Polski w pracach elitarnej grupy G20.
Jeśli grudniowe kontrakty na Kraby i Rosomaki dojdą do skutku, podróż Donalda Tuska do Azji zapisze się w historii jako jeden z najbardziej dochodowych wyjazdów polskiego premiera po 1989 roku.