
Incydent z policyjnym Black Hawkiem. Dowódca skazany, ma zakaz pilotowania
Sąd Rejonowy w Ciechanowie skazał dowódcę policyjnego Black Hawka na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata za incydent z 2023 roku.
Sąd Rejonowy w Ciechanowie skazał w poniedziałek dowódcę policyjnego Black Hawka na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata. Wyrok dotyczy incydentu z udziałem tej maszyny, do którego doszło w 2023 roku. Sąd nałożył również grzywnę w wysokości 20 tys. zł oraz zakaz pilotowania śmigłowców przez dwa lata.
Jak przekazała sędzia Iwona Wiśniewska-Bartoszewska, rzeczniczka Sądu Okręgowego w Płocku, sąd orzekł również świadczenie pieniężne na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej w kwocie 10 tys. zł i obciążył oskarżonego kosztami procesu.
Przyczyny incydentu
Prokuratura Okręgowa w Płocku wniosła akt oskarżenia wobec dowódcy Black Hawka w grudniu 2025 roku. Zarzuty obejmowały niedopełnienie obowiązków służbowych związanych z przelotem i sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu powietrznym, za co groziło do 8 lat więzienia.
Wobec oskarżonego sąd orzekł jednocześnie grzywnę w kwocie 20 tys. zł, a także zakaz pilotowania śmigłowców przez dwa lata.
Skutki incydentu
Według ustaleń śledztwa, zerwanie przez policyjny śmigłowiec przewodu odgromowego linii energetycznej spowodowało szkodę Skarbu Państwa i spółki Energa Operator nie mniejszą niż 2,7 mln zł. Sama maszyna została uszkodzona i skierowana do naprawy.
W śledztwie z udziałem biegłego z zakresu lotnictwa odczytano dane z czarnej skrzynki Black Hawka, w tym zapisy rozmów załogi. Zebrano również dokumentację dotyczącą śmigłowca, w tym dziennik pokładowy oraz linię odgromową przerwaną wskutek uderzenia łopatą wirnika.
Wyrok nie jest prawomocny. Służy od niego apelacja do Sądu Okręgowego w Płocku. Pilotujący wtedy Black Hawka funkcjonariusz po zdarzeniu przeszedł na emeryturę.