
W oczekiwaniu na kontrasygnatę. Możliwy paraliż w zarządzie NBP - XYZ
Premier wciąż nie udzielił kontrasygnaty dla kandydatów do zarządu NBP, co grozi zmniejszeniem składu poniżej ustawowego minimum.
Premier wciąż nie udzielił kontrasygnaty dla listy kandydatów do zarządu Narodowego Banku Polskiego. W poniedziałek z Pałacu Prezydenckiego ponownie skierowano postanowienie o powołaniu tej samej czwórki kandydatów: Marty Kightley, Przemysława Litwiniuka, Ludwika Koteckiego i Marcina Zarzeckiego.
Tymczasem już 4 listopada kończy się kadencja Adama Lipińskiego, obecnie jedynego członka zarządu NBP w randze wiceprezesa. Skład zarządu może zmniejszyć się zatem do pięciu członków, poza prezesem, co jest poniżej wymaganego ustawowo minimum.
Polityczny impas
Jeden z ważnych posłów Koalicji Obywatelskiej pytany o możliwą decyzję premiera, przyznaje nieoficjalnie, że nie ma takiej wiedzy. Dodaje jednak, że nie spodziewa się, by akceptację zyskał skład, który już raz nie uzyskał kontrasygnaty premiera.
Ryzyko dla gospodarki
Zdaniem Marka Skawińskiego, głównego ekonomisty XYZ, obecny spór może oznaczać realne konsekwencje dla polskiej gospodarki. Zwraca on uwagę na kontekst, jakim jest obecny stan polskich finansów publicznych.
– Przedłużający się spór o obsadę zarządu NBP może zwiększyć postrzegane przez inwestorów ryzyko instytucjonalne w Polsce, a w konsekwencji podnieść rentowności obligacji skarbowych. Skala tego wpływu będzie jednak zależała przede wszystkim od tego, czy konflikt ograniczy się do poziomu politycznego, czy zacznie realnie utrudniać funkcjonowanie banku centralnego – komentuje główny ekonomista XYZ.
Paraliż decyzyjny
Dr hab. Iwona Gębusia, radca prawny oraz pracownik naukowy Uniwersytetu Warszawskiego, tłumaczy, że „storpedowanie” procesu nominacji spowoduje, że wraz z upływem kadencji Adama Lipińskiego skład zarządu spadnie poniżej ustawowego minimalnego pułapu (sześciu członków oraz prezes).
– W takim przypadku organ menedżerski banku centralnego może zostać uznany za gremium kadłubowe, którego zdolność do podejmowania ważnych i skutecznych aktów korporacyjnych będzie wątpliwa – ocenia dr hab. Iwona Gębusia.
Prawniczka podkreśla, że w sytuacji, gdy uchwały zarządu NBP są przyjmowane większością bezwzględną głosów, nieobsadzenie części stanowisk modyfikuje realną liczbę głosów potrzebną do przegłosowania istotnych decyzji, co może doprowadzić do paraliżu decyzyjnego.
Kryzys w NBP
Najistotniejsze ryzyko proceduralne dotyczy ciągłości procesów decyzyjnych w NBP. Tymczasem tylko wiceprezes – pierwszy zastępca prezesa – posiada pełne umocowanie do zastępowania Adama Glapińskiego w przypadku jego nieobecności.
– W sytuacji braku jakiegokolwiek wiceprezesa i niemożności sprawowania funkcji przez prezesa zarządu, w NBP zabrakłoby osoby upoważnionej do jednoosobowego kierowania instytucją – tłumaczy dr hab. Iwona Gębusia.
Funkcjonowanie zarządu banku centralnego w wadliwym składzie mogłoby uruchomić procedury monitorujące i ostrzegawcze na międzynarodowym poziomie, w tym ze strony Europejskiego Banku Centralnego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego.