Ciąg dalszy skandalu wokół Legimi. Zarzuty UOKiK, kara może wynieść 11 mln zł
Polski urząd antymonopolowy postawił Legimi zarzuty naruszania zbiorowych interesów konsumentów, grozi firmie kara do 11 mln zł.
W październiku 2024 roku wokół notowanej na małej giełdzie internetowej platformy książkowej Legimi wybuchł skandal. Miał on kilka wątków, w tym także konsumencki. Polski urząd antymonopolowy właśnie ogłosił decyzję w tej kwestii.
W 2024 r. abonenci platformy poskarżyli się Urzędowi Ochrony Konkurencji i Konsumentów na niekorzystne dla nich zmiany zasad korzystania z usług. Po dwóch latach od tamtych wydarzeń w poniedziałek 26 października urząd antymonopolowy ogłosił, jakie kroki podejmuje.
UOKiK postawił dziś Legimi zarzuty naruszania zbiorowych interesów konsumentów. Jeśli się potwierdzą, firmie kierowanej przez Mikołaja Małaczyńskiego może grozić kara o wysokości do 10 proc. rocznego obrotu.
Jeśli wziąć pod uwagę ubiegłoroczne wyniki, kara może wynieść nawet około 11 mln zł.
Katalog Klubowy
Czego dotyczą zarzuty stawiane Legimi? Chodzi o tzw. Katalog Klubowy. Legimi to platforma z audiobookami i e-bookami w abonamencie. W październiku 2024 r. wprowadziła ona tzw. Katalog Klubowy, do którego przeniosła część tytułów dotychczas dostępnych bez dodatkowych opłat w abonamencie.
Konsumenci, którzy chcieli nadal korzystać z przeniesionych, musieli dopłacić 14,99 zł za każdą z nich. Według UOKiK, zmiana objęła również osoby, które mieli już aktywne abonamenty, w tym wykupione z góry na określony czas.
Problem w tym, że obowiązujący wówczas regulamin nie przewidywał takiej zmiany zawartości katalogu. Pozwalał na jego modyfikację, np. wycofywanie poszczególnych książek, ale nie na wyłączenie części publikacji z abonamentu i przenoszenie ich do odrębnego, dodatkowo płatnego, katalogu.
– W książkach lubimy nieoczekiwane zwroty akcji, w umowach już nie. Płacąc abonament mamy prawo wiedzieć, co otrzymamy w zamian. Przedsiębiorca nie może w trakcie umowy pisać zasad na nowo, zwłaszcza kosztem klientów – mówi Tomasz Chróstny, prezes UOKiK.
Problem z guzikiem
UOKiK ma też zarzuty do sposobu uruchamiania darmowego okresu próbnego w Legimi. Aby skorzystać z tej oferty, wystarczyło kliknąć przycisk „Zamawiam”. Zdaniem UOKiK, dostawca nie informował na nim jednak, że jeśli konsument nie zrezygnuje z usługi w odpowiednim czasie, bezpłatny dostęp automatycznie zmieni się w płatny.
„Kliknięcie »Zamawiam« mogło więc wiązać się z obowiązkiem zapłaty po upływie okresu próbnego. Tymczasem przepisy wymagają, aby przycisk służący do zawarcia takiej umowy jednoznacznie informował o tym obowiązku – nawet jeśli płatność dopiero nastąpi” – argumentuje urząd.
W ocenie prezesa UOKiK, samo „Zamawiam” nie spełniało tego wymogu, a informacja o późniejszych opłatach w innym miejscu na stronie nie zastępuje prawidłowego oznaczenia przycisku.
Reakcja Legimi
Zarząd Legimi w odpowiedzi na pytania poinformował, że „przyjmuje do wiadomości zarzuty przedstawione przez prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów i traktuje je z pełną powagą”. Dodał, że spółka zamierza w pełni współpracować z Urzędem i dołoży wszelkich starań, aby wyjaśnić wskazane kwestie.
„Nasi czytelnicy są dla nas najważniejsi. Zależy nam, aby każdy użytkownik Legimi czuł się u nas dobrze traktowany i miał pełną jasność co do warunków korzystania z usługi. Niezależnie od oceny prawnej zarzutów, uwagi Urzędu traktujemy jako ważną wskazówkę, jak możemy lepiej komunikować się z naszymi czytelnikami” – czytamy w komunikacie.
„W ocenie Legimi obie kwestie budzą wątpliwości prawne, dlatego zamierzamy przedstawić Prezesowi UOKiK nasze stanowisko. Mimo tych wątpliwości zmieniliśmy oznaczenie przycisku zamówienia jeszcze przed wszczęciem postępowania” – poinformowała platforma.