Jędrzej Bielecki: Policzek dla Trumpa, ratunek dla Chin. Brazylia wybrała wolność, a zarazem bankructwo
Wybory prezydenckie w Brazylii oznaczają zwrot w polityce zagran kraju, który może być teraz bliżej Chin niż Stanów Zjednoczonych.
Zwycięstwo Inácia Luli da Silvy musi cieszyć przyjaciół wolności na świecie. Ale jest też niezwykle kosztowne. Brazylijczycy dali w niedzielę Donaldowi Trumpowi nauczkę. I to już drugi raz.
We wrześniu ubiegłego roku sąd skazał na 27 lat więzienia Jaira Bolsonaro za to, że idąc w ślady amerykańskiego prezydenta próbował dokonać zamachu stanu. To, czego nie udało się Stanom Zjednoczonym, dokonała Brazylia.
Reakcja USA
Trump tego nigdy nie darował. Nie tylko wprowadził w akcie zemsty karne cła na import brazylijskich towarów, ale poparł też ambicje prezydenckie syna Jaira, Flávio Bolsonaro, który nie krył zamiaru ułaskawienia ojca.
Wielu ekspertów uważa, że w kampanię kandydata skrajnej prawicy, który zapowiadał też zmianę konstytucji, zaprzęgnięto media społecznościowe zarządzane z USA.