Policja w mieszkaniu prezesa "Marszu Niepodległości". Alarm był fałszywy
Policja przeprowadziła interwencję w mieszkaniu Bartosza Malewskiego, prezesa Stowarzyszenia „Marsz Niepodległości”, po otrzymaniu anonimowego zgłoszenia o rzekomym zabójstwie.
Służby natychmiast zareagowały na zgłoszenie, które okazało się nieprawdziwe. Kilka patroli policyjnych udało się pod wskazany adres, aby przeprowadzić interwencję. Jak poinformowała Komenda Stołeczna Policji, funkcjonariusze zostali powiadomieni, że informacja może być próbą wywołania fałszywego alarmu.
Prezes „Marszu Niepodległości” Bartosz Malewski wskazał, że jest obrońcą Piotra W., który został zatrzymany po zachowaniach agresywnych wobec policjantów w pobliżu Trybunału Konstytucyjnego.
Podejrzenia o prowokację
Malewski wyraził podejrzenia, że za fałszywym alarmem mogły stać obce służby. „Trzeba brać pod uwagę także możliwość prowokacji rosyjskich lub białoruskich służb, obliczonej na destabilizowanie państwa, pogłębianie podziałów i podważanie zaufania do polskiej policji” — wskazał adwokat.
Trzeba brać pod uwagę także możliwość prowokacji rosyjskich lub białoruskich służb, obliczonej na destabilizowanie państwa, pogłębianie podziałów i podważanie zaufania do polskiej policji
Dalsze kroki
W sprawie fałszywego alarmu powiadomiono Okręgową Radę Adwokacką w Warszawie. Dziś ma zapaść decyzja w sprawie aresztu dla Piotra W., który, jak informują źródła, „zemdlał, jak się dowiedział”.