Koniec ucieczki Różowej Pantery. Podejrzany o napad w Galerii Mokotów jest już w Polsce - TVN24
Podejrzany o napad w Galerii Mokotów trafił do Polski. 46-letni Serb został zatrzymany na granicy serbsko-chorwackiej i przetransportowany do kraju.
Do jednego z najbardziej zuchwałych napadów ostatnich lat doszło 30 grudnia 2024 roku. Dokonało go trzech mężczyzn przebranych za dostawców jedzenia. Do galerii przyjechali na hulajnogach i rowerze, ubrani w charakterystyczne niebieskie kurtki i z plecakami termicznymi z logo znanej firmy. Nie wzbudzali niczyich podejrzeń do czasu, aż dwóch z nich wyciągnęło ciężkie młoty, a trzeci - przedmiot przypominający pistolet.
Napad potrwał dokładnie minutę i 26 sekund. Po kolejnej minucie i 10 sekundach wszyscy trzej zniknęli między budynkami Mordoru, czyli warszawskiej dzielnicy biurowej. Zabrali łup - drogie zegarki - o wartości dwóch milionów złotych.
Podejrzany w areszcie
Policjanci ustalili nazwiska pięciu osób (trzy brały bezpośredni udział w napadzie, dwie pomagały im w przygotowaniach). Wszyscy są teraz poszukiwani Europejskim Nakazem Aresztowania. Wszyscy oprócz jednego.
To mężczyzna, który brał bezpośredni udział w rozboju - był w sklepie.
Jego towarzysze wciąż się ukrywają. Policja jest przekonana, że podejrzani o warszawski napad są związani z gangiem Różowych Panter. Nazwę wymyślili policjanci Scotland Yardu po kradzieży w Londynie.
Metody grupy
Członkowie tej przestępczej organizacji wywodzą się głównie z krajów byłej Jugosławii - Serbii, Czarnogóry, Chorwacji i Kosowa. Trzon grupy niegdyś stanowili weterani wojenni. Charakteryzują się działaniem błyskawicznym, kamuflażem i szybką ucieczką.
Napady rzadko trwają dłużej niż 120 sekund. W Warszawie potrzebowali 86, ale na głośny napad w Dubaju tylko 50. Świetnie wtapiają się w tłum, założając odpowiednie stroje, a do ucieczki coraz częściej wybierają rowery czy hulajnogi elektryczne.