
Uzbrojeni policjanci w domu organizatora Marszu Niepodległości. Kulisy interwencji
Siedmiu uzbrojonych policjantów interweniowało w sobotę w mieszkaniu Bartosza Malewskiego, prezesa Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, po fałszywym zgłoszeniu o rzekomym zabójstwie.
W sobotę Komenda Rejonowa Policji Warszawa IV odebrała zgłoszenie o możliwym zabójstwie i groźbie samobójstwa na warszawskiej Woli. Policjanci, uprzedzeni o potencjalnym zagrożeniu życia, potraktowali sprawę jako pilną. Pod wskazanym adreście zastali prezesa Stowarzyszenia Marsz Niepodległości - Bartosza Malewskiego, który przebywał w mieszkaniu sam.
Pilna interwencja
Funkcjonariusze, wyposażeni w kamizelki kuloodporne, tarcze i broń palną, przeprowadzili krótką, lecz intensywną akcję. Po wykluczeniu zagrożenia zakończyli interwencję. Policja tłumaczy, że w przypadku tak poważnych zgłoszeń nie ma możliwości odstąpienia od działań, dopóki nie zostanie zweryfikowane zagrożenie.
Podejrzenia prowokacji
Prezes Stowarzyszenia nie kryje oburzenia całą sytuacją. Jak twierdzi, interwencja mogła być próbą zastraszenia lub wywarcia presji w związku z jego działalnością społeczną. Przypomniał, że ostatnio reprezentował jednego z zatrzymanych podczas protestów przy Trybunale Konstytucyjnym.
Śledztwo i kontynuacja marszu
Policja prowadzi postępowanie w sprawie fałszywego zawiadomienia o przestępstwie oraz naruszenia przepisów o ochronie danych osobowych. Malewski nie wyklucza, że za incydentem mogą stać zagraniczne służby, których celem jest destabilizacja państwa. Mimo nieprzyjemnych wydarzeń, organizatorzy zapewniają, że Marsz Niepodległości odbędzie się 11 listopada zgodnie z planem.