
Lula nokautuje Bolsonaro i zatrzymuje marsz Trumpa: Brazylia opiera się prawicowej fali
Luiz Inacio Lula da Silva wygrał wybory prezydenckie w Brazylii, zatrzymując prawicową falę w regionie.
Reelekcja prezydenta Brazylii Luiza Inacio Luli da Silvy oznacza zatrzymanie fali prawicowych zwrotów w Ameryce Łacińskiej – oceniła stacja CNN. Według komentatorów porażka Flavio Bolsonaro jest też ciosem dla starań prezydenta USA Donalda Trumpa o dominację w regionie.
Luli udało się „pokonać Bolsonaro, pobić rekordy i zatrzymać prawicową falę, która stawiała region po stronie Trumpa” – oceniła amerykańska telewizja.
Brazylia nie będzie niczym podporządkowana
W podobnym tonie wyniki skomentował argentyński dziennik „La Nacion”. Według niego Lula powstrzymał widoczny od prawie trzech lat trend zwrotów na prawo w Ameryce Łacińskiej, w ramach którego konserwatyści przejęli władzę w Argentynie, Peru, Kolumbii, Chile i Boliwii.
Brazylia, największa gospodarka regionu, pozostała poza grupą rządów popierających Trumpa – podkreśliła gazeta, zwracając uwagę, że Lula uczynił z obrony suwerenności centralny punkt swojej kampanii.
Brazylia nie będzie niczyim podwórkiem
Cios dla amerykańskich planów
Stacja BBC Mundo podkreśliła, że wygrana Luli jest pierwszym zwycięstwem lewicowego kandydata w wyborach prezydenckich w Ameryce Łacińskiej od powrotu Trumpa do Białego Domu w 2025 roku.
„Reelekcja Luli jest znaczącym ciosem dla »doktryny Donroe« i dążeń Trumpa do regionalnej »dominacji«” – napisał na X Benjamin Gedan z waszyngtońskiego think tanku Stimson Center.
Po odsunięciu od władzy przywódcy Wenezueli Nicolasa Maduro w styczniu br. prezydent USA Donald Trump ogłosił powrót do XIX-wiecznej doktryny Monroe, deklarując, że nikt więcej nie będzie kwestionował amerykańskiej dominacji na półkuli zachodniej.