"Uff i nareszcie", "otwarte butelki z trunkami". Kulisy odejścia Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz ogłosiła rezygnację z rządu w proteście przeciwko stanowieniu KO i części koalicjantów w sprawie zniesienia dwukadencyjności.
Decyzja o odejściu z rządu została ogłoszona w czwartek o godzinie 20.01, w trakcie trwania głosowań w Sejmie. Pełczyńska-Nałęcz zrezygnowała w proteście przeciwko stanowisku Koalicji Obywatelskiej i części posłów innych ugrupowań koalicyjnych odnośnie pomysłu zniesienia dwukadencyjności w samorządach. Warto dodać, że projekt ustawy nie został wówczas przegłosowany.
Po zakończeniu głosowań o 20.03 na twarzach ministrów i posłów widać było konsternację. Jak relacjonowała Agata Adamek, parlamentarzyści sprawdzali swoje telefony, nie dowierzając w otrzymane informacje. Otrzymywali nawet pytania od bliskich i współpracowników, czy koalicja dalej istnieje.
Reakcje na rezygnację
Jak podkreślił Michał Tracz, rezygnacja Pełczyńskiej-Nałęcz spotkała się z ulgą wśród części polityków. - Dawno w Sejmie nie słyszałem tak głośnego „uff” i „nareszcie” - powiedział dziennikarz. Dodał, że mało jest osób, które żałują jej w rządzie.
Mało jest osób, które żałują jej w rządzie. Z jej środowiska usłyszałem, że szukała pretekstu od dłuższego czasu. Miała przygotowany wpis właśnie na ten wieczór, bo była przekonana, że głosowanie w sprawie dwukadencyjności będzie wyglądało nieco inaczej.
Agata Adamek dodała, że wieczór był bardzo barwny. Wielu pracowników ministerstwa, z którego odchodziła Pełczyńska-Nałęcz, otworzyło butelki z trunkami procentowymi.
Dymisja Szyszki
Dziennikarze TVN24 poruszyli również temat Jana Szyszki, najbliższego współpracownicy Pełczyńskiej-Nałęcz, który jako jedyny opuścił z nią ministerstwo. Jak wyjaśniła Adamek, Szyszko nawet nie zdążył złożyć swojej dymisji, bo już pod wpływem wpisu został zdymisjonowany.
Dodała również, że Szyszko miał spotykać się z Adamem Bielanem i Michałem Dworczykiem. Nie podano jednak szczegółów tych rozmów.