
Belgrad wpadł w euforię. "Ekipę Vučicia powsadzać do więzień"
Lista Studencka odniosła zwycięstwo w wyborach parlamentarnych w Serbii, co potwierdził Aleksander Vučić, przyznając się do porażki.
Po ogłoszeniu wyników tłumy zwolenników opozycji wyszły na ulice Belgradu, kierując się w stronę siedziby prezydenta. Policja, jeszcze kilka godzin wcześniej szczelnie otaczająca Nowy Pałac, nie była w stanie powstrzymać radosnej fali.
Napięta atmosfera wyborów
W dniu wyborów napięta atmosfera panowała zwłaszcza wieczorem w pobliżu siedziby prezydenta. W sieci krążyły plotki o możliwej sfałszowaniu wyników i użyciu siły przez rządzącą SNS.
Policja wpuszczała na teren pałaca tajemniczych mężczyzn, nie legitymując ich, a dziennikarze chcący ich sfilmować byli odepierani.
Eksplozja radości
Gdy o 20:00 ulice Belgradu zapełniły się coraz większymi tłumami, nastroje nagle się zmieniły. Obawy przed siłową konfrontacją ustąpiły miejsca masowej zabawie.
Około 21:30, gdy Lista Studencka ogłosiła zwycięstwo, a Vučić potwierdził swoją klęskę, nastąpiła absolutna eksplozja radości. Rozbłysły race i fajerwerki, setki osób zablokowały ulice.
Wielka nocna impreza
Świętujący sforsowali policyjne bariery i ruszyli w kierunku Placu Slavija, wypełniając ulicę po brzegi. Wokół tworzyły się wianuszki obserwatorów z telefonami, chcący uwiecznić ten moment.
Na placu rozpoczęła się jedna wielka impreza. Ludzie opanowali tramwaj, w którym tańczyli i wykrzykiwali radosne okrzyki. W powietrzu unosiły się dym z rac, a powiewały ogromne flagi Serbii.
Z ekipy Vučicia powsadzać wszystkich do więzień
Nadzieje na zmiany
Na Placu Slavija spotykane młode kobiety wyrażały radość z zwycięstwa opozycji. Podkreślały, że Serbia powinna stać się bardziej demokratyczna i bez korupcji.
Zdania były podzielone co do tego, co ważniejsze - zmiany czy rozliczenia odchodzącej ekipy. Jednak zgodnie podkreślały, że demokratyzacja Serbii jest głównym postulatem, choć może zająć lata.