
Ten trend napędza dziś świat. NBP na czele wyścigu, mają nadejść wzrosty - wnp.pl
Cena złota spadła z 5,4 tys. do 4 tys. dolarów za uncję, ale spadki hamują strategiczne zakupy banków centralnych, z Narodowym Bankiem Polskim na czele.
Cena złota utrzymuje się na poziomie blisko 4 tys. dolarów za uncję, po tym jak na początku roku wynosiła 5,4 tys. dol. To wyraźny spadek w ujęciu historycznym – pod koniec stycznia wartość kruszcu sięgała 5,4 tys. dol., w sierpniu 4,7 tys. dol., a w piątek 23 października wyceniano ją na zaledwie 4011 dol. Do rekordów z początku roku brakuje więc blisko tysiąca dolarów.
Strategiczne zakupy hamują spadki
Jak tłumaczy Ole Hansen, dyrektor ds. strategii rynku surowców w Saxo Bank, gdyby warunki makroekonomiczne były normalne, cena złota byłaby jeszcze niższa, sięgałaby 3,5 tys. dolarów. – Zatrzymanie tych spadków cen na wyższym poziomie pokazuje, że na rynku mamy do czynienia z coraz większą liczbą zakupów o charakterze strategicznym – tłumaczy ekspert.
Zatrzymanie tych spadków cen na wyższym poziomie pokazuje, że na rynku mamy do czynienia z coraz większą liczbą zakupów o charakterze strategicznym
Kluczowa rola banków centralnych
Hansen zwraca uwagę na strategie banków centralnych. Inwestorzy wycofywali się z ETF-ów inwestujących w złoto, ale cena nie spadała, ponieważ kruszec na potęgę skupowały banki centralne. Narodowy Bank Polski podniósł poziom rezerw złota o około 120 ton tylko w 2026 roku.
– W tym roku jesteście największym oficjalnie raportowanym nabywcą tego kruszcu. Według oficjalnych, dostępnych danych to Polska zajmuje pierwsze miejsce – mówi Hansen. Z danych Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Bloomberga wynika, że Polska posiada 648 ton złota, a od połowy 2018 roku do końca czerwca 2026 roku powiększyła swoje zasoby o łącznie 530 ton.
Miedź napędza surowcowy supercykl
Cena miedzi wzrosła od początku roku o blisko 30 proc. (z ok. 10 tys. do 14,2 tys. dol. za tonę), co wynika z rosnącego popytu napędzanego elektryfikacją i ryzyka niskiej podaży. Hansen prognozuje, że ostatni dołek na złocie szybko przeminie, spodziewając się wzrostu cen kruszcu od 15 do 20 proc. w ciągu najbliższych 12 miesięcy.
Eksperci są zdania, że postępująca elektryfikacja gospodarek sprawia, że jesteśmy świadkami „superhossy” na rynku surowcowym, która trwa nieprzerwanie od 2020–2021 roku. – Uważam, że właśnie znajdujemy się w trakcie takiego supercyklu – podsumował Hansen.