"Mafia pokolenia Z" sieje postrach w Berlinie. Pojawił się polski wątek
Śledcy w Niemczech i Polsce podejrzewają, że gang Daltons, działający w Berlinie, jest odpowiedzialny za podpalenie stacji Starlink w Polsce. Do akcji doszło w nocy z 23 na 24 września.
W nocy z 23 na 24 września w Woli Krobowskiej (powiat grójecki) doszło do podpalenia skrzynki zasilającej w naziemnej stacji łączności satelitarnej Starlink. Policja określiła akcję jako celowy akt dywersji.
W połowie października w Nurtingen w Niemczech aresztowano dwóch obywateli Turcji, 38-latka i 34-latka. Służby bezpieczeństwa oskarżyli ich o sabotaż na rzecz obcego wywiadu i udział w podpaleniu obiektu kluczowego dla Ukrainy.
Według prokuratury, mężczyźni byli wcześniej obserwowani przez kilka dni. Służby uważają, że przestępcy należą do turecko-kurdyjskiego gangu Daltons, który sieje postrach w Berlinie.
Gang Daltons to zorganizowana grupa młodych przestępców, która chwali się swoimi czynami na TikToku. W styczniu 2025 r. groźby wobec właściciela tureckiego baru w Berlinie zakończyły się ostrzelaniem lokalu i podłożeniem koktajlu Mołotowa.
„Rosyjskie służby coraz częściej sięgają po osoby ze środowisk przestępczych”
Współpraca z Rosją
Śledczy mają poważne podejrzenia, że gang Daltons może współpracować z rosyjskim reżimem. Domniemany przywódca gangu, Beratcan Gökdemir, został zatrzymany w Rosji w 2024 r., a następnie zwolniony.
Służby bezpieczeństwa podejrzewają, że z Moskwy kieruje działaniami grupy i pod nadzorem rosyjskich służb specjalnych. W Berlinie dochodzi do większej liczby strzelanin niż kiedykolwiek wcześniej.
Władze Polski i Niemiec oceniają, że gang Daltons może być wykorzystywany przez Rosję do akcji sabotażowych na terenie Europy. Działania grupy mają na celu destabilizację i osłabienie sojuszników Ukrainy.