
Zandberg i Owca obrazili się na Czarzastego. 17 tys. głosów w Krakowie uderzyło do głowy
Adrian Zandberg i Aleksandra Owca ogłosili, że Partia Razem w wyborach parlamentarnych w 2027 roku wystartuje na własny rachunek, po rozłamie z Nową Lewicą.
Decyzja o samodzielnym starcie w wyborach parlamentarnych w 2027 roku jest bezpośrednią odpowiedzią na rozłam z Nową Lewicą i utratę połowy posłów. Liderzy partii uznali wynik Owc w przedterminowych wyborach prezydenta Krakowa za przepustkę do wielkiej polityki.
W wyborach na prezydenta Krakowa 27 września 2026 roku Aleksandra Owca, startując z własnego komitetu, zajęła czwarte miejsce z wynikiem 6,91 proc., zdobywając 17 684 głosy. Pokonała w ten sposób kandydatkę oficjalnej Nowej Lewicy Darię Gosek-Popiołek, która uzyskała 4,81 proc.
Krakowski sukces jako przepustka
W partii uznano ten wynik za epokowy triumf. Zandberg i Owca widzą w tych niecałych 18 tysiącach krakowskich głosów glejt uprawniający do rzucenia wyzwania całemu duopolowi i utarcia nosa dawnym partyjnym towarzyszom.
Decyzja o samodzielnym starcie jest jednak ryzykowna. Sondaże dają dziś formacji Zandberga poparcie w granicach 3,5–4 proc., co jest blisko progu wyborczego. Przypomina to rok 2015, gdy Partia Razem zdobyła 3,62 proc. głosów i nie weszła do Sejmu.
Czteroosobowe koło parlamentarne
Za buńczucznymi zapowiedziami kryje się jednak ponura rzeczywistość parlamentarna. Po rozłamie w październiku 2024 roku koło poselskie Razem skurczyło się do zaledwie czterech osób: Adriana Zandberga, Marceliny Zawiszy, Macieja Koniecznego i Marty Stożek.
To uniemożliwia partii samodzielne składanie projektów ustaw. Zgodnie z art. 32 Regulaminu Sejmu, aby wnieść poselski projekt ustawy, potrzeba podpisów co najmniej 15 posłów. Czteroosobowe koło Razem musi więc tygodniami zbierać podpisy posłów z innych partii.
Na plecach SLD do Sejmu
Włodzimierz Czarzasty wielokrotnie narzekał na razemitów, określając ich mianem politycznych pasożytów. Zarzut, że wyjechali do parlamentu na plecach Lewicy, powtarza się w obozie rządzącym jak mantra.
Wyjechali na naszych plecach, a teraz sabotują
To struktury terenowe dawnego SLD i fundusze wyborcze Czarzastego wzięły na siebie ciężar kampanii, podczas gdy liderzy Razem dostali biorące 'jedynki' i 'dwójki' w wielkich miastach. Gdy mandaty były już w kieszeni, Razem zaczęło krytykować każdy kompromis budżetowy.