Chaos w Rzymie. Wtargnęli do starożytnej atrakcji. Turyści widzieli szokujące sceny - Onet
Grupa demonstrantów sforsowała zabezpieczenia i wtargnęła do rzymskiego Koloseum, podczas gdy w całych Włoszech toczyły się gwałtowne zamieszki.
Turyści odwiedzający w sobotę rzymskie Koloseum byli świadkami nietypowych scen. Grupa młodych demonstrantów odłączyła się od protestu odbywającego się w stolicy Włoch i wtargnęła na teren antycznego amfiteatru. Interweniowała ochrona, która wyprowadziła uczestników akcji z obiektu.
W tym samym czasie w wielu włoskich miastach dochodziło do starć protestujących z policją. Źródłem społecznego gniewu są m.in. rosnące koszty życia, wydatki na zbrojenia oraz polityka rządu Giorgii Meloni. Mimo obecności służb bezpieczeństwa demonstranci zdołali pokonać zabezpieczenia i przedostać się do strefy zabytku.
Nagrania publikowane w mediach społecznościowych pokazują zamaskowanych uczestników demonstracji forsujących bariery przy wejściu do zabytku. Koloseum należy do najchętniej odwiedzanych atrakcji turystycznych we Włoszech i co roku przyciąga miliony gości z całego świata.
Napięta sytuacja w Rzymie
Napięta sytuacja panowała również w pobliżu budynków rządowych w Rzymie. Demonstranci próbowali kontynuować marsz w ich kierunku, rzucając w funkcjonariuszy butelkami. Policja odpowiedziała użyciem armatek wodnych, gazu łzawiącego oraz działaniami mającymi rozproszyć tłum.
Jeszcze przed rozpoczęciem protestów służby zatrzymały w stolicy 43 młode osoby. Podczas kontroli funkcjonariusze znaleźli przy nich m.in. kominiarki, maski i rękawice, które mogły zostać wykorzystane podczas zamieszek.
Zamieszki w całych Włoszech
Demonstracje odbywały się także w Mediolanie, Turynie, Bolonii i Florencji. W Mediolanie na ulice wyszło ponad 10 tys. osób. Część protestujących starła się z policją w rejonie Corso Venezia, znanym z butików luksusowych marek.
W Turynie demonstranci obrzucali funkcjonariuszy kamieniami, butelkami i materiałami pirotechnicznymi. W Bolonii wznoszono barykady, podpalano kontenery na śmieci oraz uszkodzono automat sprzedający papierosy.
Władze zaostrzyły środki bezpieczeństwa
Włoskie służby przygotowywały się na kolejną falę niepokojów po aktach przemocy i grabieżach, które tydzień wcześniej dotknęły przede wszystkim Mediolan. Rząd premier Giorgii Meloni zdecydował o wzmocnieniu bezpieczeństwa, wysyłając do miasta dodatkowych 500 żołnierzy. Policja prowadzi również szeroko zakrojone działania operacyjne.
W związku z wydarzeniami z 17 października przeprowadzono ponad 150 przeszukań w Mediolanie, Monzy i około 20 innych miastach. Śledczy badają również działalność domniemanego administratora kont ruchu Movimento 17 Ottobre w mediach społecznościowych, podejrzewanego o podżeganie do popełniania przestępstw.
Protesty w Europie
Zamieszki w Rzymie wpisują się w szerszą falę protestów, która w ostatnich tygodniach przetacza się przez Europę. Demonstracje odbywają się m.in. we Francji, Włoszech, Hiszpanii, Portugalii, Belgii i Albanii. Choć lokalne postulaty różnią się w zależności od kraju, uczestników łączą przede wszystkim sprzeciw wobec rosnących kosztów życia, kryzysu mieszkaniowego, wysokich cen energii i paliw, problemów w edukacji oraz cięć budżetowych.
Największą skalę przybrały protesty we Francji. Według francuskiego MSW w demonstracjach z 24 października uczestniczyło ok. 410 tys. osób w całym kraju, podczas gdy związki zawodowe mówiły nawet o blisko 800 tys. uczestników. Protesty odbywały się również w Paryżu, Marsylii, Lille, Tuluzie i Strasburgu, a część z nich zakończyła się starciami z policją i masowymi zatrzymaniami.
W Belgii uczestnicy manifestacji protestowali m.in. przeciwko rosnącym kosztom edukacji i polityce oszczędnościowej władz. W Portugalii na ulice Lizbony wyszły dziesiątki tysięcy osób, zwracając uwagę na gwałtowny wzrost cen mieszkań i czynszów. W Hiszpanii jednym z głównych tematów demonstracji były emerytury oraz pogłębiający się problem dostępności mieszkań.