Ukraińcy nie zwalniają tempa, atakują w Rosji. Pstryczek w stronę Trumpa
Pomczasowych utrudnień związanych z odcięciem amerykańskiej pomocy wywiadowczej, Ukraińcy nadal skutecznie uderzają na rosyjskie zaplecze, atakując Moskwę, Petersburg i inne regiony.
Mimo czasowych ograniczeń w wykorzystaniu amerykańskich systemów łączności satelitarnej i danych wywiadowczych, Ukraińcy nie zwalniają tempa. Nadal potrafią planować rozległe operacje dalekiego zasięgu, choć amerykańskie decyzje komplikują część ich działań. Na szczęście część danych nadal mogą dostarczyć europejskie agencje, a także częściowo aktualne są dane przekazane wcześniej przez Amerykanów.
Dzięki temu 18 października Ukraińcy byli w stanie przeprowadzić atak na Petersburg i obwód leningradzki. Rosyjskie władze informowały o zestrzeleniu 146 bezzałogowców tylko nad samym miastem, a łączna liczba dronów przechwyconych w całym kraju miała sięgnąć 1015.
Ataki na strategiczne cele
Petersburg bowiem został wyznaczony jako terminal naftowy, z którego mają wychodzić tankowce z ropą. Kijów pokazuje, że nie zamierza rezygnować z uderzeń w źródła finansowania rosyjskiej wojny tylko dlatego, że Waszyngton oczekuje większej powściągliwości.
Ukraińcy ponownie uderzyli w terminal naftowy w Petersburgu, instalacje elektroenergetyczne, centrum danych należące do VKontakte oraz magazyn logistyczny firmy Ozon. Po ataku zapalił się duży skład i punkt dystrybucji produktów naftowych Ruczi. Co najmniej jedna osoba zginęła, a dziewięć zostało rannych.