Skip to main content

Miękkie podbrzusze Europy. Upada irlandzki mit „Zielonej Wyspy” [KORESPODENCJA Z DUBLINA] - Zero.pl

"site:zero.pl" - Google News
25 paź 2026, 16:52Poland
Oryginał
4 min czytania

Irlandia, która od lat postrzegana była jako stabilny „Zachód”, podczas swojej ósmej rotacyjnej prezydencji w Unii Europejskiej zaczyna tracić wizerunek bezpiecznego azylu, a jej gospodarka i polityka obronna ujawniają głębokie słabości.

Irlandia po raz ósmy w historii sprawuje rotacyjną prezydencję w Radzie Unii Europejskiej, opierając ją na trzech filarach: wzmacnianiu konkurencyjności gospodarki, podtrzymaniu wspólnych wartości oraz zwiększaniu bezpieczeństwa.

Z polskiej perspektywy najbardziej palącym problemem okazały się kwestie obronne, zwłaszcza w kontekście trwającej wojny na Ukrainie.

Dublin zaskoczył jednak UE swoim stanowiskiem w sprawie unijnego budżetu na lata 2028–2034, w którym zapisano redukcję wydatków na obronność o 8 proc.

Irlandia broniła swojego stanowiska, argumentując, że propozycja Brukseli jest zbyt rozdęta, a najłatwiej oszczędności znaleźć w wojsku.

Zdziwienie wyraziła także brytyjska prasa, która określiła postępowanie Dublina mianem „życia w krainie fantazji”.

Autorka analizy wykazała, że wydatki Irlandii na obronność wynoszą 0,2 proc. PKB, podczas gdy średnia unijna to 2,1 proc.

Dla porównania: Polska osiągnęła w ubiegłym roku poziom 5 proc. PKB.

Jeden z dyplomatów UE potępił irlandzkie propozycje, nazywając je „rozczarowującymi i dalekimi od rzeczywistości”.

„Faworyzując priorytety polityczne XX wieku, propozycja ta nie przygotowuje UE na XXI wiek”

dyplomata UE

Rosyjski ślad na Atlantyku

Irlandia ze względu na swoje położenie geograficzne staje się „miękkim podbrzuszem Europy”, gdzie Kreml może prowadzić szereg działań dywersyjnych, w tym podwodnych.

Jak ujawniono w czwartkowym wydaniu „Daily Telegraph”, Rosja wykorzystuje statki rybackie do celów szpiegowskich, biorąc na celownik kable światłowodowe.

Załogi rosyjskich jednostek mają sporządzać mapy kabli światłowodowych, co umożliwiłoby przeprowadzenie ataków na tę infrastrukturę w razie przyszłego konfliktu z NATO.

„Taki atak groziłby sparaliżowaniem kraju poprzez zakłócenie funkcjonowania banków, szpitali, sieci transportowej i telefonii komórkowej” – napisali autorzy artykułu.

Z wyliczeń „DT” wynika, że niemal 65 mld funtów brytyjskiej aktywności gospodarczej zależy od podmorskich kabli telekomunikacyjnych przesyłających dane między Wielką Brytanią a Stanami Zjednoczonymi.

„Doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, co robią rosyjskie cywilne statki rybackie i gdzie się znajdują. (...) Na pokładach niektórych z tych jednostek nigdy nie było ani jednej ryby” – przekazało gazecie anonimowe źródło w NATO.

Archaiczna blokada i zmiany

Lokalna debata o neutralności pozostaje główną przeszkodą w większym zaangażowaniu obronnym kraju oraz Europy.

Licząca 8 tys. żołnierzy armia jest pozbawiona jakiejkolwiek operacyjności.

Za każdym razem, gdy więcej niż 12 żołnierzy ma interweniować za granicą, musi zostać spełniona zasada „potrójnej blokady”.

Zgodę na zagraniczną misję muszą wydać: parlament, rząd oraz Rada Bezpieczeństwa ONZ.

Oznacza to, że Dublin musi pogodzić się z faktem, iż Stany Zjednoczone, Rosja, Chiny, Wielka Brytania i Francja mogą decydować o polityce zagranicznej Irlandii. To szaleństwo – usłyszał od inny urzędnik w Dublinie, pragnący zachować anonimowość.

To jednak ma się zmienić, a konieczność akceptacji przez ONZ może odejść do lamusa.

W drugiej połowie października izba niższa parlamentu Irlandii opowiedziała się za zniesieniem archaicznej blokady.

Neutralność nie zniknie. Szwajcarzy nadal są neutralni. My też pozostaniemy neutralni. Jednak w ostatnich dwóch latach uświadomiono sobie, że można oddzielić neutralność od bezbronności. Społeczeństwo nie ma już nic przeciwko temu, by Irlandia była w stanie się bronić – przekonywał Barry Colfer.

Spadek atrakcyjności dla Polaków

Podczas rozmów w Dublinie można było odnieść wrażenie, że determinuje je 800-letnie jarzmo brytyjskiego kolonializmu i przekonanie, że za każdym razem, gdy na horyzoncie pojawi się zagrożenie, silniejsza Wielka Brytania (albo USA) przyjdzie Irlandii z pomocą.

Choć Dublin po decyzji Brytyjczyków o brexicie na nowo musiał poukładać sobie relacje ze Starym Kontynentem, to wciąż używa brytyjskich gniazdek elektrycznych, a poranne śniadanie niczym nie różni się od tego „robotniczego” w Birmingham.

Trudno też mówić o stabilnym sojuszu z Waszyngtonem, który w relacjach handlowych traktuje Dublin jako swojego „junior partnera”.

Swoista „jazda na gapę” Dublina zaczyna zbierać coraz większe żniwo w społeczeństwie, które patrzy wyłącznie do własnego portfela.

Tam widzi coraz większą dziurę: średnie zarobki brutto niewiele przewyższają te w Warszawie, przy prawie dwukrotnie wyższej stawce najmu, nie wspominając o zakupie mieszkania na własność.

Do tego starzejące się społeczeństwo, braki kadrowe uzupełniane przez blisko milion migrantów (na tle 5,5 mln obywateli) oraz rosnące koszty życia nie zachęcają do osiedlania się na niegdyś mitycznej „Zielonej Wyspie”.

Nie dziwi zatem masowy exodus licznej niegdyś polskiej mniejszości.

Z niektórych szacunków wynika, że po wejściu Polski do UE (w 2004 r.) do Irlandii mogło wyjechać nawet 300 tys. osób – obecnie liczba ta spadła o ponad 120 tys.

Zatem gdy z „Zielonej Wyspy” odpłyną ostanie grupy Polaków, Dublinowi skończy się nie tylko tania i wysoce wykwalifikowana siła robocza, ale i czas.

Z.ai
Article written by AI
Z.ai GLM-4.7-FlashFree
Free AI articles150 of 150
No limit after signing in with Telegram