
170 euro miesięcznie dla polskich ofiar wojny. Niemcy pytają, czy to za dużo
Niemiecki tygodnik „Die Zeit” krytykuje rząd Niemiec za brak środków w budżecie na 2027 rok na wsparcie dla polskich ofiar wojny.
Polskie ofiary III Rzeszy domagają się od Niemców miesięcznego wsparcia w wysokości 170 euro. Niemiecki tygodnik „Die Zeit” pyta, czy ta kwota jest zbyt wysoka, jednocześnie krytykując niemiecki rząd za brak środków w budżecie na 2027 rok na ten „humanitarny gest”.
„Odkładanie decyzji w tej sprawie na później byłoby podłością” - czytamy w artykule. „Die Zeit” jest kolejną niemiecką gazetą, która krytykuje brak funduszy, po podobnych komentarzach w „Die Welt” i „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.
Kontrowersje o odszkodowania
Autorka komentarza, Alice Bota, przypomina, że Polska była pierwszą ofiarą II wojny światowej, a potem stała się ofiarą powojennej historii, przeżywając sowiecką dyktaturę, biedę i niedostatek. „Sprawcy zbrodni, dzięki aliantom i Planowi Marshalla, po 1945 roku przeżyli wzrost gospodarczy, dobrobyt i demokrację” - pisze.
„Winy się nie dziedziczy. Od winy nie można się wykupić. Odpowiedzialność jest jednak przekazywana kolejnym pokoleniom, a wywiązanie się z niej związane jest także z pieniędzmi” - powiedziała Alice Bota.
Brak decyzji w budżecie
„Die Zeit” przypomina, że PiS wyliczyło szkody wojenne na prawie półtora biliona euro. Strona polska myśli o kwocie w wysokości ok. 10 tys. zł rocznie, czyli ponad 2 tys. euro, co oznacza niecałe 170 euro miesięcznie na osobę. Dotychczas nic nie zostało postanowione, a w budżecie na rok przyszły nie zaplanowano żadnych środków na ten cel.
Kanclerz Friedrich Merz, do którego należy ostateczna decyzja, „jeszcze się zastanawia”. Autorka artykułu zadaje pytania: czy chodzi o dziurę w budżecie, obawę, że żadna suma nie wystarczy, czy może nadzieję, że historia kiedyś się kończy?
Niemiecki rząd ma jeszcze czas na wydanie zgody na pieniądze dla ofiar. Przełożenie tej decyzji na przyszły rok oznaczałoby, że dla bardzo wielu ludzi pieniądze przyjdą za późno. „To byłoby rozwiązanie najbardziej podłe” - konkluduje „Die Zeit”.