
Francuskie miasta w ogniu, liczą straty po "bitwach". Zatrzymano setki osób
Francuskie służby bezpieczeństwa zatrzymały 1314 osób podczas weekendowych protestów przeciwko wysokim kosztom utrzymania. W starciach z demonstrantami rannych zostało 53 funkcjonariuszy.
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych poinformowało, że w sobotę policja interweniowała 75 razy, a podczas zamieszek splądrowano 24 sklepy. Władze wszczęły kilka śledztw, a reszta nocy przebiegła spokojnie.
Podczas drugiego weekendu z rzędu protesty przeciwko wysokim kosztom utrzymania objęły największe francuskie miasta. Demonstranci starli się z funkcjonariuszami, którzy użyli gazu łzawiącego i granatów hukowych.
Poważne obrażenia w Tuluzie i Poitiers
W Tuluzie i Clermont-Ferrand doszło do poważnych obrażeń ręki u protestujących. W Poitiers mężczyzna doznał urazu oka, a według lokalnej gazety był to 19-latek ranny podczas szarży policji.
Fotograf dziennika powiedział agencji AFP, że poszkodowany ma 19 lat i został ranny podczas szarży policji.
Protesty we Włoszech
Protesty przerodziły się w starcia również we Włoszech. W Mediolanie grupa ponad 10 tysięcy osób próbowała sforsować policyjne blokady, a w Rzymie manifestanci zmienili trasę pod Łuk Konstantyna.
W Wiecznym Mieście odbyły się jednocześnie dwa zgłoszone wcześniej zgromadzenia: demonstracja zorganizowana przez skrajną prawicę oraz protest przeciwko wojnom. Rzymska policja podczas prewencyjnych kontroli zatrzymała ponad 40 młodych osób.