Myślał, że ma prawa do aplikacji stworzonej z AI. Prawnik brutalnie sprowadził go na ziemię
Fotograf Wojtek przez sześć miesięcy tworzył aplikację z pomocą AI, ale pytanie inwestora o prawa autorskie zatrzymało rozmowy. Odpowiedź radcy prawnego otworzyła drogę do finansowania.
Przez sześć miesięcy fotograf Wojtek rozwijał aplikację dla działów marketingu i redakcji ze wsparciem sztucznej inteligencji. Zdobył płacących użytkowników, ale gdy zaczął rozmowy z inwestorami, padło kluczowe pytanie: kto jest autorem kodu? Odpowiedź radcy prawnego Krzysztofa Wójcika okazała się przełomowa.
Pytanie o prawa autorskie
Inwestor zapytał Wojtka, czy to on jest autorem aplikacji, czy sztuczna inteligencja. Fotograf był pewien swojej roli, bo musiał „siłą i sposobem” zmuszać AI do realizacji swojego pomysłu, blokując uśrednione rozwiązania.
Zmiana myślenia prawnika
Krzysztof Wójcik, specjalizujący się w transakcjach M&A z oprogramowaniem, odmówił potraktowania tego jako szczegółu technicznego. Wiedział, że autorstwo przy użyciu AI nie jest oczywiste.
— Musiałem zmienić sposób myślenia. Wiedziałem, że autorstwo pana Wojciecha w związku z użyciem przez niego AI do kodowania nie jest oczywiste — opowiada mec. Wójcik.
Prawo do kodu AI
Według konsensusu prawnego w Europie i USA, kod generowany wyłącznie przez AI nie może być przedmiotem praw autorskich, bo nie jest twórczym przejawem działalności człowieka. Problem dotyczy nie tylko start-upów, ale także największych firm technologicznych.
— Każdy, kto posługiwał się przy tworzeniu oprogramowania agentami kodującymi, nie może już bez wątpliwości zapewniać o przysługiwaniu mu praw autorskich — dodaje Krzysztof Wójcik.
Know-how zamiast praw autorskich
Prawnik zaproponował zmianę podejścia — zamiast praw autorskich, chronić know-how. Kod na serwerze nie jest publicznie dostępny, a jego bezprawne pozyskanie narusza tajemnicę przedsiębiorstwa.
— Tworząc swoją aplikację, wykorzystują znaczny zasób wiedzy i umiejętności. To know-how, które może być chronione prawem i nadaje się do przeniesienia — podpowiada prawnik.
Kroki do finalizacji transakcji
Aby transakcja z inwestorem mogła dojść do skutku, Wojtek musiał wykonać trzy kroki: dokładnie opisać swoje know-how z datą pewną, przeprowadzić audyt produktu i zapewnić ścisłą ochronę tajemnic.
— Pan Wojciech przyszedł do mnie jako autor aplikacji, a wyszedł jako właściciel know-how — podsumowuje Krzysztof Wójcik. Teraz negocjuje warunki transakcji z potencjalnym inwestorem.