
Największe państwo Ameryki Łacińskiej głosuje. Stawką polityczny zwrot
W Brazylii rozpoczęła się druga tura wyborów prezydenckich, w której zmierzą się urzędujący Luiz Inacio Lula da Silva oraz prawicowy kandydat Flavio Bolsonaro.
Lokale wyborcze, od bogatych metropolii na południu kraju po trudno dostępne wsie społeczności rdzennych w Amazonii, zostały otwarte o godz. 8 i będą czynne do godz. 17 czasu stołecznego (w godz. 12-21 w Polsce). Do niektórych miejscowości elektroniczne maszyny do głosowania trzeba było dostarczyć łodziami.
Według sondaży faworytem jest Bolsonaro, ale jego przewaga nad Lulą w ostatnich tygodniach zmniejszyła się. W najnowszych badaniach nie przekraczała 2 punktów procentowych i mieściła się w granicach błędu statystycznego.
W pierwszej turze Bolsonaro otrzymał 47 proc., a Lula - 45 proc. głosów. Około 21 proc. uprawnionych, czyli 33 mln osób, nie zagłosowało, co, zdaniem komentatorów, odzwierciedla głęboką polaryzację polityczną kraju.
Główne obawy wyborców
Największym zmartwieniem Brazylijczyków przed wyborami były brutalna przestępczość i bezpieczeństwo publiczne. Na kolejnych miejscach znalazły się służba zdrowia, gospodarka i koszty życia, a także korupcja i wyzwania związane z edukacją - wynika z sondaży.
Wybory w Brazylii uznawane są za jedne z najważniejszych na świecie w tym roku i kluczowe dla politycznej mapy regionu. Obaj kandydaci prezentują bardzo odmienną wizję polityki gospodarczej, społecznej i zagranicznej.
Program Luli
80-letni Lula proponuje kontynuację obecnej polityki państwa, w tym popularnych programów zapomóg socjalnych. W polityce zagranicznej jego rząd stara się utrzymywać niezależność od wpływów USA i Chin poprzez współpracę z obiema stronami oraz współpracę wielostronną, na przykład w grupie BRICS.
Rządowi Luli udało się ograniczyć bezrobocie i zmniejszyć nierówności społeczne, ale na jego niekorzyść działają rosnące koszty życia i działalność coraz potężniejszych zorganizowanych grup przestępczych.
Plan Bolsonaro
45-letni Flavio Bolsonaro, sojusznik ideologiczny prezydenta USA Donalda Trumpa, zapowiada twardą rozprawę z przestępczością, obniżanie podatków, uszczuplenie administracji publicznej i inne pro biznesowe reformy, a jednocześnie utrzymanie zapomóg socjalnych.
Jego zwycięstwo oznaczałoby powrót do władzy prawicowo-populistycznego ruchu, stworzonego przez jego ojca. Byłoby też radykalnym zwrotem na prawo w polityce największego kraju Ameryki Łacińskiej.
Flavio dąży również do uwolnienia z aresztu domowego swojego ojca Jaira, skazanego na 27 lat pozbawienia wolności za próbę zamachu stanu po przegranych z Lulą wyborach z 2022 r. Chce też zmienić konstytucję, aby „ponownie zdemokratyzować” Brazylię.