Skip to main content
Między dronami a bubble tea. "Kiedy syn idzie do szkoły, jestem jak kontroler ruchu na lotnisku"

Między dronami a bubble tea. "Kiedy syn idzie do szkoły, jestem jak kontroler ruchu na lotnisku"

WP Wiadomości
25 paź 2026, 05:41Portale
Oryginał
2 min czytania

Rosyjski dron odrzutowy Gerań-4 uderzył w szkołę w Kijowie, głowica z 50-kilogramowym ładunkiem utknęła w korytarzu, cudem nie eksplodując.

Rosyjski dron odrzutowy Gerań-4 uderzył w szkołę w Kijowie, głowica z 50-kilogramowym ładunkiem utknęła w korytarzu, cudem nie eksplodując. Niewiele zabrakło do tragedii, która mogłaby zniszczyć połowę budynku. Atak na szkołę podczas godzin lekcyjnych, gdy w środku były dzieci, został odebrany przez mieszkańców Kijowa jako przekroczenie czerwonej linii.

– Gdyby wybuchła, zmiotłoby połowę budynku – mówi Ludmyła Samojlenko, nauczycielka historii, która prowadziła lekcję, gdy dron uderzył. Nikt ze 104 uczniów i 60 pracowników szkoły nie ucierpiał, ale strach pozostał.

Tego dnia niewiele zabrakło do tragedii – myśli teraz Ludmyła.

Ludmyła Samojlenko, nauczycielka historii

Nowa rzeczywistość

Od sierpnia Rosja zaczęła używać do zmasowanych ataków dronów Shahed z odrzutowym napędem, które osiągają prędkość 600–700 km/h i wznoszą się na wysokość ponad 10 km. Kijów, choć oddalony o setki kilometrów od pola walki, zaczął funkcjonować jak inne miasta przyfrontowe.

Alarmy paraliżująca stolicę ogłaszano kilkanaście razy dziennie. Rosjanie zniszczyli praktycznie wszystkie wielkopowierzchniowe magazyny w Kijowie, atakując fabryki farmaceutyczne, centra handlowe, mosty oraz infrastrukturę energetyczną i wodociągową.

– Wcześniej informacja o zmasowanych atakach pojawiała się nawet z kilkugodzinnym wyprzedzeniem. To dawało poczucie kontroli. Mogliśmy się przygotować, pójść na noc do metra – mówi Mariczka Warenikowa, dziennikarka i mama 16-letniego Nazara.

Życie w ciągłym strachu

Ostatnie miesiące przyniosły zmianę taktyki – ostrzały stały się chaotyczne, a informacje o atakach pojawiają się na pięć-sześć minut przed uderzeniem. Drony krążą w powietrzu niemal przez całą dobę, a celem ataku może stać się wszystko.

– Rosja dąży do tego, by życie w Kijowie stało się nie do wytrzymania – uważa Mariczka. Po ataku Shahed na podwórko koło jej bloku, syn Nazar zaczął mieć ataki paniki oraz lunatykować.

– Życie z nastolatkiem w Kijowie stało się wyzwaniem, jak kupić bubble tea i nie trafić pod atak dronów – dodaje Mariczka, która monitoruje niebo przez telefon, gdy syn wychodzi z domu.

Podziemna szkoła

Wiele szkół w Kijowie przeniosło lekcje do schronów. Olena Tokowa wybrała podstawówkę dla córki ze względu na prawdziwy schron, zbudowany po II wojnie światowej i wyremontowany.

– Teraz są coraz dłuższe przerwy w dostawach prądu. Kupiłam córce latarkę i lampkę na baterie, żeby miała własną na szkolnym biurku – mówi Olena. Jej starsza córka uczęszcza do liceum, które ma za mały schron, więc stacjonarnie uczą się tylko pierwsza i ostatnia klasa.

Według premiera Ukrainy Serhija Koreckiego, od połowy lipca Rosja przeprowadziła ponad dwa tysiące ataków na infrastrukturę energetyczną. Im bliżej zimy, tym ostrzały stają się cięższe.

Noc w metrze

Wiele rodzin spędza noce w schronach metra. Kateryna z 8-letnim synem przychodzi co wieczór na stację Nywky, gdzie rozkładają materace. – Już nie czuję się w mieszkaniu bezpiecznie. Nie potrafię zasnąć we własnym łóżku – mówi.

Iryna, mama 9-letniej Milki, zabiera ze sobą łóżka polowe. – Córka nie protestuje, kiedy idziemy spać do metra. Wie, że następnego dnia pozwolę jej nie iść do szkoły – dodaje.

Mimo zagrożenia, wielu mieszkańców decyduje zostać w Kijowie. – Kocham Kijów, kocham nasze mieszkanie. Nie chcę żyć, jak nasi znajomi, którzy wyjechali. Są w bezpiecznym miejscu, ale dobija ich zawieszenie i tymczasowość – mówi Olena Tokowa.

Z.ai
Article written by AI
Z.ai GLM-4.5-FlashFree
Free AI articles150 of 150
No limit after signing in with Telegram