
Włochy w ogniu, zamieszki przybrały na sile. Petardy i race poleciały w policję
Tysiące osób wyszło na ulice Włoch w proteście przeciwko rosnącym kosztom życia, a demonstracje zamieniły się w gwałtowne starcia z policją.
W sobotę we Włoszech doszło do gwałtownych protestów przeciwko rosnącym kosztom życia, które przerodziły się w zamieszki. Właściciele sklepów zamknęli okiennice w obawie przed zniszczeniami. Minister Matteo Piantedosi ostrzegł, że dzień będzie trudny i zapowiedział stanowcze tłumienie zjawisk.
Gwałtowne starcia
W Turynie policja odparła protestujących używając tarcz i pałek. Tłum okrzykiwał hasła antypolicyjne. Z czasem demonstranci zaczęli rzucać w funkcjonariuszy butelkami i racami, na co służby odpowiedziały gazem łzawiącym. Podobne sceny rozegrały się w Rzymie, Bolonii i Mediolanie.
Zatrzymania i śledztwa
W każdym z miast doszło do licznych zatrzymań. W Rzymie policja zatrzymała 43 osoby. Trwa śledztwo w sprawie Youssefa Sihera, 30-letniego Marokańczyka, który jest domniemanym twórcą strony Movimento 17 Ottobre na Instagramie, oskarżonej o podżeganie do przestępstw.