Europa pogrążona w protestach. Tysiące ludzi na ulicach Włoch
Tysiące ludzi, głównie młodzież, wyszło na ulice włoskich miast w sobotę, by protestować przeciwko wysokim kosztom życia.
Sobotnie demonstracje objęły największe włoskie miasta, zgromadzając tysiące osób. Porządku pilnowały wzmocnione siły policji i wojska, a napięcie rosło tam, gdzie marsze zbliżały się do blokad i miejsc popularnych wśród turystów.
W centrum Mediolanu grupa protestujących próbowała sforsować policyjne blokady podczas demonstracji z udziałem ponad pięciu tysięcy osób, wśród których dominowała młodzież. Niektórzy handlowcy z obawy przed starciami zamknęli sklepy położone na trasie przemarszu.
Około 200 studentów i uczniów uczestniczyło w wiecu przed znanym mediolańskim Teatro Strehler. Na transparentach widniały hasła solidarności z protestującą młodzieżą we Francji. Protestujący spalili zdjęcie premier Włoch Giorgii Meloni.
Starcia z policją
Do starć z policją doszło w Rzymie w rejonie Koloseum, gdy manifestanci zmienili trasę i podeszli pod Łuk Konstantyna. W Wiecznym Mieście odbyły się jednocześnie dwa zgłoszone wcześniej zgromadzenia: demonstracja zorganizowana przez skrajną prawicę oraz protest przeciwko wojnom.
Protesty w Paryżu znów wymknęły się spod kontroli. Doszło do starć z policją
Reakcje w miastach
W Turynie protestowały setki osób, które zostały zaatakowane przez policję po tym, jak demonstranci obrzucili funkcjonariuszy butelkami i petardami. Policjanci użyli pałek i gazu łzawiącego.
W Bolonii demonstranci wznosili hasła przeciwko policjantom i rzucali petardami. Z kolei w Neapolu grupa protestujących nagrodziła brawami policjantów, gdy złagodzili kordon bezpieczeństwa.
Wcześniej mediolańska policja zatrzymała 30-letniego mężczyznę, założyciela tzw. Ruchu 17 Października, który po gwałtownych starciach w mieście w poprzednim tygodniu nawoływał do udziału w sobotnich demonstracjach. Postawiono mu zarzut podżegania do przemocy.