
Policjantka miała ostrzec właściciela Zoo Łączna. Usłyszała zarzut
Policjantka Katarzyna S. usłyszała zarzut poplecznictwa w związku z trwającym śledztwem dotyczącym prywatnego ogrodu zoologicznego w Łącznej.
Według śledczych, funkcjonariuszka miała uprzedzić podejrzanego w sprawie o planowanych działaniach policji i prokuratury. Decyzja o odebraniu zwierząt spotkała się ze sprzeciwem części mieszkańców Łącznej.
Nagranie jako dowód
Kluczowym dowodem w sprawie okazała się nagrana rozmowa, w której Katarzyna S. ostrzegała Marcina N. o nadchodzącej akcji służb. Fragment rozmowy, w którym policjantka mówi: „Ja mam nadzieję, że mnie pan gdzieś tam nie nagrywa, bo ja tak naprawdę z partyzanta dzwonię”, został upubliczniony w internecie.
Przyznanie się do winy
Po przesłuchaniu Katarzyna S. przyznała się do zarzutu i odmówiła składania dalszych wyjaśnień. Prokurator zastosował wobec niej środek zapobiegawczy w postaci dozoru policyjnego oraz zawiesił ją w czynnościach służbowych.
Ja mam nadzieję, że mnie pan gdzieś tam nie nagrywa, bo ja tak naprawdę z partyzanta dzwonię
Prokuratura przejmuje sprawę
W piątek Prokuratura Okręgowa w Świdnicy przejęła śledztwo od Prokuratury Rejonowej w Wałbrzychu. Nowy referent zapowiedział szybkie przeprowadzenie badań stanu zwierząt przebywających w Zoo Łączna. Przypomnijmy, że prokuratura w asyście policji wkroczyła na teren ogrodu, dokonując oględzin i zatrzymując pięć osób. Łącznie wywieziono 33 zwierzęta.
Protesty mieszkańców
Decyzja o odebraniu zwierząt spotkała się ze sprzeciwem części mieszkańców. W zeszłym tygodniu doszło do próby zablokowania transportu zwierząt, co zakończyło się interwencją policji. Jedna osoba została ukarana mandatem, a cztery zatrzymano za naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariuszy.
ZOO Łączna to prywatny ogród zoologiczny, który od 2012 roku posiada oficjalny status. Według właścicieli, w placówce przebywa około 100 gatunków zwierząt, w tym egzotyczne tygrysy, kangury, jelenie milu i różne gatunki małp.