
Francja w chaosie, brutalne sceny na ulicach. Protestujący stracił dwa palce
We Francji trwają brutalne zamieszki, podczas których jeden z uczestników protestów stracił dwa palce w wyniku eksplozji ładunku.
We Francji trwają ogólnokrajowe protesty, które w części miast przerodziły się w brutalne zamieszki. Na ulicach dochodzi do starć protestujących ze służbami porządku. W Bordeaux policjanci zostali obrzuceni kostką brukową, na co odpowiedzieli użyciem armatek wodnych, gazu łzawiącego i granatów hukowych.
W Tuluzie doszło do tragicznego wypadku. Jeden z protestujących stracił dwa palce u ręki w wyniku eksplozji ładunku, o czym poinformowała osoba udzielająca mu pomocy. Zdarzenie miało miejsce po demonstracji, gdy główna grupa uległa rozproszeniu.
Okoliczności tego urazu nie są na tym etapie znane. Zostaną przeprowadzone dochodzenia, w gestii organów sądowych, w celu wyjaśnienia tego zdarzenia.
Starcia z prawicą
Na ulicach dochodzi również do starć pomiędzy protestującymi a aktywistami skrajnej prawicy. W Nicei trzy osoby zostały ranne, a 11 działaczy skrajnej prawicy zatrzymano. Policja interweniowała, korzystając z granatów z gazem łzawiącym.
W Clermon-Ferrand ranne zostały cztery osoby, a sześć zatrzymano. W Bordeaux zatrzymano ponad 35 osób, a policjanci odnieśli drobne obrażenia. W Nantes doszło do wandalizmu i grabieży, zatrzymano sześć osób.
Napięcia w Paryżu
Największe protesty odbywają się w Paryżu, gdzie przerodziły się w zamieszki z udziałem 110 tys. osób według MSW Francji. CGT podaje, że w paryskich demonstracjach uczestniczyło 250 tys. osób. Dochodzi do starć z policją, która używa gazu łzawiącego.
W stolicy doszło także do próby włamania do salonu samochodowego, która została udaremniona przez szybką interwencję organów ścigania. Ranni są ewakuowani z tłumu przez ratowników medycznych, a sytuacja pozostaje napięta.