
Gwałtowne starcia na Bałkanach. Ponad 300 rannych w 10 dni
Tysiące demonstrantów wyszło na ulice Tirany, gdzie doszło do gwałtownych starć z policją, podczas których rannych zostało ponad 300 osób w ciągu ostatnich 10 dni. Protestujący obrzucali kamieniami budynek Ministerstwa Edukacji, a funkcjonariusze odpowiedzieli gazem łzawiącym i armatkami wodnymi.
Zamieszki wybuchły w pobliżu Ministerstwa Edukacji, które stało się jednym z głównych miejsc antyrządowych protestów. Według relacji agencji AFP grupa uczestników manifestacji zaczęła obrzucać budynek kamieniami, a wiele jego okien zostało wybitych już podczas wcześniejszych demonstracji.
Funkcjonariusze odpowiedzili gazem łzawiącym, armatkami wodnymi i gumowymi pociskami. Jak informuje Reuters, podczas sobotnich zamieszek demonstranci podpalili również wejście do Ministerstwa Rolnictwa. Po interwencji funkcjonariuszy protestujący rozproszyli się i przenieśli w kilka innych części Tirany.
Według albańskiego portalu Shekulli starcia trwały od godz. 14:30. Wśród protestujących byli studenci oraz sympatycy opozycyjnej Partii Demokratycznej. Policja wyposażyła także pojazdy z armatkami wodnymi w kamery wysokiej rozdzielczości, które mają umożliwić identyfikację osób dopuszczających się przemocy.
Jesteśmy tutaj z jednego powodu: chcemy zostać w naszym kraju i nie musieć marzyć o życiu gdzie indziej. Chcę mieć tutaj przyszłość.
Jej siostra, uczennica szkoły średniej, zwróciła uwagę na trudne warunki nauki. Jak wskazała, klasy w jej szkole liczą nawet 40 uczniów, a placówka nie dysponuje odpowiednim wyposażeniem, w tym laboratoriami.
Na transparentach uczestników sobotniej manifestacji pojawiły się hasła „Bez przemocy”, „Przejrzystość” oraz „Demokracja w niebezpieczeństwie”. Protestujący sprzeciwiają się korupcji, pogarszającym się warunkom kształcenia oraz sytuacji gospodarczej kraju.
W trakcie sobotnich protestów doszło również do incydentu z udziałem dziennikarza stacji News24. Jak poinformowało Albańskie Stowarzyszenie Dziennikarzy (AGSH), reporter Klevin Muka miał zostać spryskany przez policjantów gazem pieprzowym podczas wykonywania obowiązków zawodowych.
Organizacja potępiła domniemane użycie siły wobec reportera i zaapelowała do policji o wyjaśnienie okoliczności zdarzenia oraz przeprowadzenie bezstronnego dochodzenia. Według AGSH od rozpoczęcia obecnej fali protestów odnotowano 43 zgłoszone incydenty dotyczące dziennikarzy i mediów.
Wśród nich znalazły się przypadki przemocy fizycznej, gróźb, utrudniania pracy reporterom oraz ataków słownych ze strony polityków. Stowarzyszenie zaapelowało również do albańskiej Agencji Nadzoru Policyjnego o rzetelne zbadanie wszystkich zgłoszeń dotyczących przemocy wobec przedstawicieli mediów.
Antyrządowe protesty rozpoczęły się w maju. Ich bezpośrednią przyczyną była kontrowersyjna inwestycja hotelowa powiązana z rodziną prezydenta USA Donalda Trumpa. Według naukowców przedsięwzięcie doprowadziło do nieodwracalnych szkód na dotychczas nienaruszonym odcinku albańskiego wybrzeża.
Z czasem demonstracje przekształciły się w szerszy ruch sprzeciwu wobec korupcji i sytuacji politycznej w kraju. Uczestnicy protestów domagają się ustąpienia premiera Ediego Ramy, który oskarżył zagraniczne podmioty o podsycanie przemocy. Wskazał przy tym Rosję i Iran jako źródła internetowej dezinformacji.
Szef albańskiego rządu wezwał jednocześnie demonstrantów do dialogu. W sobotę przed siedzibą władz ustawiono prowizoryczny betonowy stół otoczony czerwonymi poduszkami, symbolizujący zaproszenie do rozmów. Miejsca pozostały jednak puste, a później protestujący podpalili poduszki.
Demonstranci podkreślają, że nie utożsamiają się z żadną partią polityczną. Podczas manifestacji skandowali zarówno „Rama do więzienia”, jak i „Berisha do więzienia”, odnosząc się do premiera oraz wieloletniego lidera opozycji Salego Berishy.
Jest mnóstwo gniewu. To nie jest tylko kwestia studentów ani walki o środowisko. Chodzi o prawa obywatelskie i praworządność.
Od upadku komunizmu w latach 90. Albanię opuściło ponad 1,5 mln osób. Obecnie kraj liczy około 2,3 mln mieszkańców, a średnie miesięczne wynagrodzenie brutto wynosi 930 euro.