
Ambasada Rosji odpowiada na zarzuty Włoch. "Moskwa stała się wytrychem"
Rosyjska ambasada we Włoszech zareagowała na sugestie rządu Giorgii Meloni, jakoby Moskwa była zaangażowana w akty przemocy podczas protestów w Mediolanie.
Rosyjska placówka dyplomatyczna odrzuciła sugestie włoskich władz, mówiąc: „Ręka Moskwy stała się we Włoszech uniwersalnym wytrychem, stosowanym w odniesieniu do każdej niewygodnej kwestii”. Włochy badać mają, czy w protestach przeciwko rosnącym kosztom życia, które przerodziły się w zamieszki w Mediolanie, brali udział prowokatorzy z zagranicy, w tym z Rosji.
Odpowiedź ambasady
Włoska ambasada Rosji skrytykowała teorię spiskową w komunikacie opublikowanym na Telegramie. Pyta retorycznie: Młodzież jest niezadowolona? Ceny rosną? Na ulicach panują niepokoje? Cóż może być prostszego niż zrzucenie winy na rosyjskich hakerach, rosyjskich agentów albo kogokolwiek, kto posiada rosyjski paszport?
Ręka Moskwy stała się we Włoszech uniwersalnym wytrychem, stosowanym w odniesieniu do każdej niewygodnej kwestii
Dowody szpiegostwa
Zarzuty Włoch wobec Rosji nie są bezpodstawne. W lipcu szef włoskiego MSZ Antonio Tajani poinformował o wydaleniu z kraju dwóch rosyjskich dyplomatów w związku ze śledztwem prokuratury w Rzymie w sprawie działalności szpiegowskiej.
Tego samego miesiąca zatrzymano dwóch podejrzanych o wynoszenie tajnych informacji, w tym emerytowanego podoficera karabinierów. Mężczyzna został oskarżony o szpiegostwo na rzecz Rosji. Śledztwo objęło także innych włoskich żołnierzy podejrzanych o ujawnianie tajemnic państwowych.