Przeanalizowali setki zdarzeń w 17 krajach. Wspólny mianownik: Rosja
Setki niebezpiecznych incydentów w 17 krajach Europy w zaledwie pół roku – to bilans rosyjskiej aktywności hybrydowej ujawniony w śledztwie dziennikarzy europejskich mediów publicznych i analityków OSINT.
Baza danych opracowana przez dziennikarzy europejskich nadawców publicznych pod egidą Eurovision News Spotlight oraz analityków białego wywiadu obejmuje okres od 1 kwietnia do 15 października 2026 r. Zgromadzony materiał dokumentuje setki fizycznych incydentów i spisków, które podzielono na konkretne kategorie: naruszenia przestrzeni powietrznej, próby sabotażu infrastruktury, werbowanie tzw. „jednorazowych” agentów, sterowaną migrację oraz agresywne manewry wojskowe tuż przy granicach państw europejskich.
Autorzy raportu podkreślają, że przedstawione dane są bardzo ostrożnymi szacunkami. Skupiają się wyłącznie na fizycznych (kinetycznych) operacjach, celowo pomijając cyberataki, dezinformację czy klasyczne szpiegostwo zawodowych oficerów wywiadu.
Wiele punktów na mapie to w rzeczywistości całe klastry – serie zdarzeń mających miejsce w krótkim czasie lub w tej samej lokalizacji. Ponadto zestawienie nie obejmuje incydentów niejawnych, znanych wyłącznie służbom specjalnym.
Najbardziej narażone kraje
Z analizy wynika, że krajem najbardziej dotkniętym rosyjskimi prowokacjami jest Polska, dzieląca niechlubne podium z Rumunią oraz Łotwą. Na terytorium naszego kraju doszło w ostatnich miesiącach do szeregu niepokojących wydarzeń.
Wśród nich wymieniono m.in. wtargnięcie rosyjskiego śmigłowca wojskowego w polską przestrzeń powietrzną w pobliżu obwodu królewieckiego pod koniec września, majowe zatrzymanie trzech obywateli Polski podejrzanych o współpracę z obcym wywiadem i planowanie aktów sabotażu, zabójstwo krytyka Kremla w Białej Podlaskiej, upadek rakiety w miejscowości Tarnawa-Kolonia oraz nieustanną presję migracyjną sterowaną na granicy polsko-białoruskiej.
Pojedyncze, lecz groźne incydenty – w tym akty sabotażu i uderzenia w infrastrukturę krytyczną – odnotowano również m.in. w Wielkiej Brytanii, Francji, Belgii, Danii, Norwegii, Czechach i na Słowacji. Na Łotwie regularnie dochodzi do zatrzymań szpiegów i prób dywersji, z kolei w Mołdawii minister obrony Anatolie Nosatîi alarmował pod koniec września o odnotowaniu aż 84 wtargnięć dronów w 2026 r., oskarżając Moskwę o bezpośrednie narażanie życia obywateli.
Eskalacja i reakcje
Eskalacja wojny hybrydowej coraz częściej przynosi tragiczne, bezpośrednie skutki. Szczególnie niebezpieczna sytuacja panuje na Morzu Czarnym, gdzie powtarzające się ataki dronów uderzają w statki handlowe u wybrzeży Rumunii i Bułgarii. Od początku października potwierdzono śmierć co najmniej dwóch marynarzy, a los kolejnych dziesięciu członków załóg pozostaje nieznany.
Do dramatycznych wydarzeń odniosła się 13 października przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, stwierdzając wprost, że basen Morza Czarnego stał się „kolejnym frontem eskalacji rosyjskiej wojny”. Z kolei szef brytyjskiego kontrwywiadu MI5, Ken McCallum, określił współczesną Rosję mianem „agresora numer jeden”, ostrzegając, że Kreml będzie sięgał po coraz bardziej zaawansowane technologie.
Wobec narastających zagrożeń w stolicach europejskich rośnie poczucie powagi sytuacji. We wrześniu prezydent Francji Emmanuel Macron zwołał w Pałacu Elizejskim bezprecedensowe spotkanie kryzysowe, przestrzegając, że w obliczu działań Moskwy „nikt nie jest bezpieczny”. Rządy kolejnych państw decydują się na rozsyłanie do obywateli specjalnych broszur instruujących, jak zachować się w przypadku wojny lub sytuacji awaryjnych.
„To bardzo poważna sytuacja. Rosja ma strategię destabilizacji naszych społeczeństw i skupienia się na storpedowaniu zachodniego wsparcia dla Ukrainy. Musimy zająć się tym proaktywnymi działaniami i być przygotowani na najgorsze”
Moskwa konsekwentnie zaprzecza swojemu udziałowi w jakichkolwiek aktach dywersji, twierdząc, że to „zachodnie stolice wypowiedziały prawdziwą wojnę hybrydową Rosji”.