
Widmo nowego podatku energetycznego zawisło nad Polską. Rośnie opór w UE
Prawicowo-centrowi politycy w Parlamencie Europejskim zawiązali koalicję domagającą się przesunięcia obowiązków ETS2 na rok 2031, co może zniwelować wysiłki UE w ograniczaniu emisji gazów cieplarnianych.
Dokumenty opublikowane przez Politico ujawniły zawiązanie się koalicji w Parlamencie Europejskim, która dąży do przesunięcia obowiązków ETS2 na rok 2031. Tworzą ją delegacje z dziewięciu krajów: Polski, Hiszpanii, Włoch, Francji, Rumunii, Chorwacji, Słowenii, Słowacji i Estonii.
Celem grupy jest osłabienie unijnej polityki klimatycznej, która ma na celu ograniczenie emisji gazów cieplarnianych poprzez obowiązek zakupu uprawnień do emisji dwutlenku węgla przez dostawców paliw i ciepła.
„ETS2 powinien zostać zniesiony”
W poprawce do projektu zwraca się uwagę, że skuteczne zniesienie systemu ETS2 byłoby ciosem dla celów klimatycznych UE, ponieważ obejmuje on około 40 proc. emisji gazów cieplarnianych w Unii.
Władze Polski, reprezentowane przez premiera Donalda Tuska, zadeklarowały chęć odroczenia nadchodzących obciążeń dla gospodarstw domowych i firm. Po zakończeniu szczytu Tusk stwierdził, że udało się jedynie wybić jeden ząb trzonowy i jeden siekacz, co oznacza dobry początek rewizji całego projektu.
Kluczowe daty i decyzje
Rada Europejska wezwała Komisję Europejską do ponownej oceny skutków wprowadzenia ETS2, co nie zmienia faktu, że nowy podatek od emisji dwutlenku węgla i tak zacznie obowiązywać we wszystkich krajach Unii z początkiem 2028 r.
Działania parlamentarne są próbą zabezpieczenia się przed wzrostem kosztów życia dla wyborców, zwłaszcza w obliczu innych kryzysów gospodarczych. Władze UE zwracają jednak uwagę, że system handlu emisjami CO2 już przełożył się na poziom dochodów obywateli oraz stopień zadowolenia najuboższych.