Ruszyły protesty we Francji. Policja używa gazu łzawiącego, są pierwsze zatrzymania
W sobotę we Francji wystartowały kolejne protesty organizowane przez związki zawodowe i uczniów. Policja użyła gazu łzawiącego, a zatrzymano już co najmniej 135 osób.
Największa manifestacja idzie ulicami Paryża, choć pierwotnie miała odbyć się na placu Bastylii. Władze nie wyraziły na to zgody i zaproponowały alternatywną trasę w rejonie bramy Porte d'Italie. Związki zawodowe zgodziły się na nową lokalizację, jednak część demonstrantów pojawiła się na placu Bastylii, co spowodowało chaos. Policja nakazała im rozejście się, ale nie doszło do starć.
Zaostrzone środki bezpieczeństwa
Paryska policja przeprowadza setki kontroli na dworcach kolejowych i w środkach transportu publicznego, konfiskując niebezpieczne przedmioty. „Obecnie sytuacja w Paryżu jest spokojna” — przekazała prefektura policji w stolicy.
W Lyonie policja użyła gazu łzawiącego, by rozproszyć uczestników niedozwolonego zgromadzenia. Kilka tysięcy protestujących maszerowało chaotycznie przed opancerzonymi pojazdami policji.
Musimy zostać usłyszani i nie zamierzamy się zatrzymać
Reakcje władz
Jean-Luc Melenchon zarzucił premierowi Sebastienowi Lecornu, że „w ostatnim momencie” zabronił pochodu na poprzednio uzgodnionej trasie, aby „zakłócić prawo do demonstrowania”.
Emmanuel Macron wygłosił orędzie po fali zamieszek, zapowiadając bezkompromisowe stanowisko wobec protestów. W Nicei, Nancy, Caen i Montpellier demonstracje zostały zakazane, a w Lille policja użyła gazu łzawiącego i rozmieściła helikopter oraz armatki wodne.
Szef MSW Francji Laurent Nunez poinformował, że od rana do godz. 13 zatrzymano 135 osób. W minioną sobotę we Francji doszło do licznych zamieszek, dlatego władze podjęły decyzję o mobilizacji znacznie większej liczby policjantów.