Trump pozbył się białych rękawiczek. Dosadny sygnał dla Europy
Donald Trump traktuje NATO jak klub golfowy, w którym Stany Zjednoczone opłacają rachunki, a europejscy sojusznicy korzystają z darmowego bufetu.
Donald Trump zachowuje się tak, jakby NATO było klubem golfowym, w którym Stany Zjednoczone opłacają rachunki, a europejscy sojusznicy korzystają z darmowego bufetu. Żąda większych wydatków na obronność, naciska na zakupy amerykańskiego uzbrojenia i coraz mniej subtelnie sugeruje, że solidarność Waszyngtonu ma swoją cenę. Nie jest to nic nowego w amerykańskiej polityce. Trump po prostu pozbył się białych rękawiczek.
Wiele osób widzi w działaniu Trumpa zerwanie z dotychczasową polityką USA. Niesłusznie. Trump robi to, co jego poprzednicy, tyle że bez ich dyplomatycznego wyczucia, bo go po prostu nie ma. Tam, gdzie wcześniej mówiono o wspólnych standardach, interoperacyjności i solidarności Sojuszu, Trump wprost mówi o biznesie.
Historia zależności
Po II wojnie światowej Stany Zjednoczone stały się głównym dostawcą uzbrojenia dla odbudowujących swoje siły zbrojne państw Europy Zachodniej. Amerykanie wykorzystali to, że europejski przemysł zbrojeniowy był osłabiony wojną. Wielka Brytania była praktycznie bankrutem. Niemcy, Francja i Włochy musiały się odbudować. Tymczasem zagrożenie ze strony Związku Radzieckiego wymagało szybkiego dozbrojenia.
Wprowadzenie amerykańskiego uzbrojenia do europejskich armii oznaczało długotrwałe związanie ich z dostawcą. Sam zakup samolotu czy czołgu jest bowiem dopiero początkiem. To często zaledwie 30 proc. kosztów w całym cyklu życia sprzętu wojskowego. Potem należy kupić części zamienne, dedykowaną amunicję, przeprowadzić remonty okresowe, szkolenia i modernizacje w połowie cyklu życia.
Interesy wojskowe i handlowe
Nie znaczy to, że NATO wymyślono tylko po to, by sprzedawać Europejczykom amerykańską broń. Sojusz miał przede wszystkim odstraszać Związek Sowiecki. Jednak Waszyngton szybko zrozumiał, że rola głównego gwaranta bezpieczeństwa daje również przewagę gospodarczą i polityczną.
Standaryzacja uzbrojenia była uzasadniona militarnie, ale też napędzała gospodarkę producenta. Dokumenty amerykańskiej administracji z lat 70. mówiły otwarcie, że unifikacja wyposażenia to nie tylko większa skuteczność NATO, lecz także wielomiliardowe dochody.
może to dyskryminować członków NATO spoza UE i dublować struktury oraz wyposażenie
Europa na rozdrożu
Teraz powoli Europa zauważa, że błędem było przekonanie, że za wojskową współpracą nie stoją twarde interesy gospodarcze i polityczne. Teraz, gdy Waszyngton przestał udawać, że ich nie ma, Europejczycy muszą zdecydować, czy chcą pozostać przede wszystkim klientami amerykańskiego przemysłu, uzależnionymi od humorów lokatorów Białego Domu, czy też stać się partnerami zdolnymi samodzielnie produkować, utrzymywać i rozwijać uzbrojenie, od którego zależy ich bezpieczeństwo.