
Ojciec spotkał się z Jakubem, podejrzanym o morderstwo. „Zacząłem wierzyć, że to zrobiłem” - Lokalna24.pl
Ojciec podejrzanego o brutalne morderstwo 19-latka spotkał się z nim w areszcie i zapytał, czy rzeczywiście zabił ofiarę. Syn przyznał się pod wpływem presji, ale później zmienił zdanie.
Rodzina podejrzanego o morderstwo 19-latka opublikowała szczegóły dotyczące jego alegaacji i rozmowy z ojcem w areszcie. Materiały te sugerują, że przebieg wydarzeń z 28 sierpnia może nie pasować do wersji oskarżenia.
Jakub L. od początku września przebywa w areszcie śledczym w Opolu. Prokuratura podejrzewa go o zabójstwo 19-letniej Diany, której ciało znaleziono 28 sierpnia w lesie na Żabieńcu.
W niedzielę 18 października ojciec Jakuba spotkał się z nim w areszcie. Według relacji rozmowa dotyczyła zarówno wydarzeń z dnia zabójstwa, jak i wcześniejszych przesłuchań.
Przesłuchanie w areszcie
Ojciec przekazał, że syn przyznał się do winy pod wpływem presji ze strony funkcjonariuszy. Jakub miał powiedzieć: „Po prostu się przyznałem, bo oni tak zaczęli mi wmawiać, że to ja, że zacząłem w to wierzyć”.
„Zacząłem wierzyć, że ja to zrobiłem, ale teraz już inaczej myślę, bo tego nie zrobiłem” – mówił ojciec.
Podczas spotkania Jakub zapytał ojca o miejsce znalezienia ciała Diany. Ojciec wskazał lokalizację, a syn wyjaśnił, że poruszał się głównie drogą rowerową w stronę niebieskiego mostku, a następnie wracał do domu.
Chłopak również zrzucił winę za znaleziony przy nim młotek. Twierdził, że znalazł go po drodze, ponieważ leżał na ziemi.
Wnioski obrony
Adwokat Tomasz Sak z kancelarii Sak, Tuński i Partnerzy złożył wnioski dowodowe, które mogą zmienić dotychczasowe ustalenia prokuratury. Prawnik podkreśla, że materiał dowodowy nie jest jednoznaczny.
„Analiza sprawy wywołuje szereg wątpliwości, które wymagają wyjaśnienia. Złożyłem wnioski dowodowe, które mogą zmierzać do tego, że dotychczasowe ustalenia się zmienią. Nie wiem, czy tak będzie, ponieważ nie mam jeszcze dostępu do dowodów, które dopiero zostaną przeprowadzone” – powiedział adwokat.
Obrona chce zweryfikować trasę Jakuba w dniu śmierci Diany. Prawnik zaznaczył, że rodzina posiadała większą wiedzę o wydarzeniach tego dnia niż prokuratura.
Sak nie może ujawniać szczegółów materiału znajdującego się w aktach postępowania przygotowawczego. Przyznał natomiast, że prokuratura nie dysponuje jeszcze wszystkimi materiałami, których zabezpieczenia domaga się obrona.
Rekonstrukcja trasy
Najważniejszą zmianą w rekonstrukcji dnia zabójstwa jest sposób przemieszczania się Jakuba. Rodzina zakłada, że mógł korzystać z autobusu, ale syn wyjaśnił ojcu, że pokonał cały dystans pieszo tam i z powrotem.
To ważne, ponieważ trasa prowadzi przez leśną drogę między Żabieńcem a niebieskim mostkiem przy obwodnicy. Niedaleko niej znajduje się boczna ścieżka prowadząca do miejsca, w którym znaleziono ciało Diany.
Leśny odcinek głównej trasy ma około 750 metrów. Po mniej więcej 500 metrach, licząc od strony Żabieńca w kierunku obwodnicy, znajduje się boczna ścieżka prowadząca w głąb lasu. Według rodziny Jakub nie schodził jednak w tą ścieżkę.
Około godz. 15.10 monitoring rejestruje wyjście Jakuba z domu przy ul. Młynarskiej w Koźlu Porcie. Rodzina zakłada obecnie, że ruszył pieszo w stronę Kędzierzyna, przez Żabieniec i dalej drogą leśną oraz rowerową.
Przy założeniu, że zatrzymał się przy PKP tylko na kilka minut, po czym szedł szybkim tempem, w okolice leśnej trasy powinien dotrzeć mniej więcej około godz. 16.30–16.40. O godz. 16.36 zostaje zarejestrowany na monitoringu przy Dino.
Około godz. 16.53 monitoring przy Młynarskiej rejestruje jego powrót w rejon domu. To właśnie ten ciąg zdarzeń rodzina uważa za argument przemawiający za tym, że Jakub po prostu wracał wówczas pieszo z Kędzierzyna.
Kolejne wyjście następuje około godz. 17.11. O godz. 17.15 Jakub ma pojawić się w rejonie Żabki, a chwilę później monitoring ponownie rejestruje go w okolicy Młynarskiej. O godz. 17.19 opuszcza rejon domu.
Według informacji śledczych około godz. 17.30 osoba rozpoznawana jako Jakub zostaje zarejestrowana przez monitoring w rejonie Żabieńca. Na drodze leśnej prowadzącej od Żabieńca w stronę obwodnicy nie ma kamer.
Od tego miejsca do rejonu zbrodni pozostaje około 1,8 kilometra. O godz. 17.56 monitoring ponownie rejestruje Jakuba przy Młynarskiej, a około 17.58 ma być już przy domu.
Cała jego nieobecność pomiędzy 17.19 a 17.56 trwa więc około 37 minut. Jeżeli około 17.30 znajdował się jeszcze w rejonie Żabieńca, do powrotu pozostawało mniej więcej 26 minut. W tym czasie - przy wersji zakładającej jego sprawstwo - musiałby dotrzeć do miejsca zbrodni, dokonać brutalnego ataku, a później wrócić do domu.
Z informacji, do których dotarła rodzina, wynika również, że ciało Diany miało zostać po zabójstwie przeciągnięte około 20 metrów w głąb lasu. Także ta czynność wymagała czasu.
„Według matematycznego wyliczenia wszystko się zgadza z tym, że on po prostu szedł do domu. W tym dniu nie miał czasu popełnić zbrodni” – przekonuje ojciec Jakuba.
To jednak wniosek rodziny. Bez znajomości dokładnego położenia kamery z godz. 17.30, synchronizacji wszystkich zapisów i ustalonego przez biegłych przedziału śmierci Diany nie można obecnie przesądzić, czy taki przebieg wydarzeń był fizycznie niemożliwy.
Czekamy na dane z telefonu
Wciąż czekamy na bardziej szczegółowe informacje dotyczące ostatniej aktywności telefonu Diany. 19 października ponownie zapytaliśmy prokuraturę, czy zakończono analizę danych od operatorów telekomunikacyjnych.
Prokurator Stanisław Bar poinformował, że referent sprawy przebywa obecnie na zwolnieniu lekarskim i zapowiedział przekazanie informacji, gdy powstanie odpowiedni dokument procesowy. Jak zaznaczył, nie chce opierać się w tej kwestii na ustnych relacjach.
Ubrania ofiary
W przestrzeni publicznej pojawiała się wcześniej informacja, że Diana około godz. 16.40 miała być jeszcze widziana żywa. Prokuratura jednoznacznie wyjaśniła jednak, że ze zgromadzonych dowodów nie wynika, aby ofiara była widziana żywa właśnie o tej godzinie.
Godzina 16.40 pojawia się natomiast przy relacji innego świadka, który miał zauważyć młodego mężczyznę w pobliżu lasu. Świadek zwrócił uwagę na jego ciemny ubiór, nieadekwatny do ciepłej pogody.
Kolejnym wątkiem, którym zajęła się rodzina, jest ubranie Jakuba. Matka Jakuba twierdzi, że rodzina cały czas posiada bluzę, którą 19-latek miał na sobie, gdy około godz. 15.10 wychodził z domu.
Ubranie zostało przez nich zabezpieczone w worku, a policja miała zostać poinformowana o jego istnieniu. Mimo to, jak twierdzi kobieta, bluza nie została zabrana do badań.